pełnia

 

Pełnia księżyca. I trzecia z kolei bezsenna noc. Wujek i siostra lunatykowali, ty tylko nie możesz zasnąć;)

Przy okazji zamartwiasz się o cały świat. No bo kto się ma zamartwiać? Pan Bóg:)

Walczysz o każdą kroplę snu, aż o czwartej nad ranem w końcu się poddajesz.

Słońce przesiewa się już przez lniane zasłony i słyszysz poranną piosenkę ptaków. Wstajesz, naciągasz sweter, robisz kawę, siadasz przy uchylonych na tarasik drzwiach. Karmisz kota i zasłuchujesz się w potrójną piosenkę dudka.

Tak, jest prawdziwy:) A jako dziecko myślałaś, że to ptak z bajki. Teraz już wiesz, że on istnieje. Uśmiechasz się do tego wspomnienia i zaraz przychodzi myśl: jak po takiej nocy, przetrwasz ten dłuuugi dzień.

A potem przychodzi myśl inna: „Skoro On daje bezsenne noce, da też łaskę przejścia dnia”. I uspokajasz się.

Kawa stygnie w kubku. Smuga światła przecina trawnik.

Po niej przechodzisz.

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 24 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na pełnia

  1. Alicja M.M. pisze:

    Tak często mam w sobie tyle lęku, właśnie w stylu: jak dam radę to czy tamto… Wiara nie zawsze koi moje rozszalałe emocje (ujmując rzecz najoględniej). Ale bez niej… bym się rozsypała dokumentnie.

  2. ruttka pisze:

    Tak. Bez Niego mnie nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *