dżungla

 

Życie jest bujne jak pnącze na wiosnę. Jak nasz winobluszcz pięciolistkowy lub wisteria, które oplatają coraz bardziej nasze patio zieloną koroną liści. Gdyby ich nie okiełznać, nie próbować odpowiednio pokierować, tu i tam przyciąć, mieszkalibyśmy już zapewne w dżungli i mielibyśmy problem ze znalezieniem drzwi wejściowych do domu.

Ostatnio tak – nie mogąc już sobie poradzić z wisterią oplątującą wszystko – przerzuciłam jej gruby sznur na balkon i pozwoliłam po nim zaplatać się na górę. Skorzystała skwapliwie:)

Ale mój mąż był nieco mniej zadowolony ( kiedy już sznur zauważył, czyli po jakichś trzech dniach;)

– Nie będę mieszkał w buszu – odezwał się srogo.

– A to teraz jest już jakby za późno na takie deklaracje – odparłam z uśmiechem – Od lat żyjemy w buszu:)

 

I wisteria została. Wciąga się po sznurze zielonym mocnym uściskiem i zapewne jeszcze w tym sezonie oplecie nasz balkon.

Dżungla.

Od rana do późnego wieczoru śpiew ptaków i ich trajlowanie. Kolory wlewają się do domu przez olbrzymie okna, zaglądają doń kolejne rozkwitające krzewy i kwiaty w domiczkach. Fiołki wewnątrz domu też nie chcą być gorsze i jeden po drugim wypuszczają kwiatowe pączki.

Koty śpią na nowych kanapach, gdyż – mimo naszych protestów i tłumaczeń – uznały, że są to meble zrobione i ustawione specjalnie do ich dyspozycji. Dobrze, że przezornie kupiłam poduchy w kolorze ich sierści i nie widać tak puchu, który w dużych ilościach wychodzi z naszych futrzaków:) Są zupelnie jak dmuchawce – pylą i pylą aż do samej zimy:)

Ale gdybyż ta bujność życia ograniczała się tylko do tego, co już opisałam.

Nie ogranicza się zaiste.

Nasze ludzkie sprawy są równie bujne, puszące, oplatające wszystko, kwitnące i angażujące 24 godziny na dobę. Z tego wszystkiego trudno mi zasnąć wieczorem, bo tyle się kotłuje w głowie.

Ale o tym napiszę może innym razem, bo na razie brak mi słów. Bo łatwiej jest opisać bujne życie wisterii czy panoszące się istnienie kotów niż to, czym jest nasze życie.

Więc może innym razem:) Jak już znajdę czas i słowa do tego potrzebne.

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 24 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na dżungla

  1. mama trójeczki pisze:

    Mam nadzieję, że to dobre emocje nie pozwalają Ci zasnąć, bo ten wpis jest niejednoznaczny. Tego Wam życzę – tyle dobrych emocji, aż nie można ich okiełznać przed snem.
    Dobrego weekendu!

    • ruttka pisze:

      Różne, i dobre i te rozchwiane. Do tego wyobraźnia, znaki zapytania, troska, mnóstwo planów, wydarzenia dnia krążace w myślach jak rój pszczół. No i pelnia księżyca, która działa na mnie bezsennie.
      Ale nie jestem smutna ani przerażona, nic z tych rzeczy. Dzieją się rzeczy dobre, choć czasem zawiłe i trudne.

      • mama trójeczki pisze:

        Pewnie nie pomaga końcówka roku szkolnego, wtedy ma się poczucie, że wszystkiego jest za dużo. Ale już niedługo będzie nagroda – wakacje:) Pamiętam o Was i modlę się każdego dnia

  2. Alicja M.M. pisze:

    O tak, to co ludzkie jest bardziej „dżunglopodobne”, splątane, rozpanoszone. Nocnego wyciszenia życzę Ci, jednak!

  3. Ama pisze:

    Jak długo rośnie juz wisteria? Pytam nie bezinteresownie: chcę posadzić coś, co szybko osłoni i zasłoni.. I jeszcze żeby było zielone zimą… Z hederą na razie się nie udało, trawa zagłuszyła…

    • ruttka pisze:

      Wisteria jak się już ukorzeni, jest nie do zatrzymania i przyrosty roczne ma bardzo długie. Ale nie jest zimozielona i na dodatek może przemarzać:( Polecam ci trzmielinę, nie rośnie może szybko, ale jest efektowna także zimą i ma gatunki o różnym wybarwieniu liści.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *