Lubię takie detale, drobiazgi położone gdzie niebądź, zatrzymujące wzrok, nieoczywiste, przenoszące w oka mgnieniu gdzieś indziej.
Kłujący owocnik jadalnego kasztana, znaleziony – nie wiedzieć czemu – na spacerze w lesie. Gdzie u nas jadalne kasztany? I skąd się wziął na ścieżce w naszym lesie? Zagadka nierozwikłana. Bo nie wszystko trzeba rozwikłać.
Trzy szyszki żeńskie zerwane z sosny w sadzie, gdy na początku maja oglądałam gałązki, by zrobić syrop na kaszel. Niestety było już zbyt późno – kwiaty męskie pyliły.
Kłębek sznurka. Uwielbiam sznurki. Lubię je mieć. Różne. Przydają się tak często i na tak wiele sposobów, że dom bez zapasu sznurka nie jest do końca wyposażony;)
I wszystko to na małym stoliku, obok bukietu z polnych kwiatów.
Drobiazgi.
Bóg też je kocha. Dlatego tak nas umiłował.

Bardzo lubię drobiny kwiatowe, lubię przyglądać się pojedynczym kwiatkom niezapominajki, poziomki, bluszczyk kurdybanka, miodunki itd. Mogłabym być krasnoludkiem. Albo słonikiem Pomelo, który mieszka pod dmuchawcem.
a ja jeszcze z drobiazgów lubię pączki kwiatowe, jest w nich jakaś tajemnica i obietnica ukryta.