syn

 

– Ostatnio tak się nudziłem… – opowiada syn po skończonej sesji zimowej.

– Ale przecież się stresowałeś. Nie można się jednocześnie stresować i nudzić – przerywam.

– Można:) – bez cergieli rzecze on.

 

No popatrzcie, a ja mam zgoła inne doświadczenia;)

 

* * *

Niedługo kończy 22 lata. Chcę mu zrobić niespodziankę, więc wertuję setki albumów fotograficznych na dysku, wybieram zdjęcia, na których jest: mały, śmieszny, figlarny, zadumany, z długimi włosami i zgolony na zero, śpiący, zdenerwowany, zajęty, jedzący kiełbaskę, w peruce, na rowerze, na gałęzi drzewa, z piłką, latarką, kijem, w wodzie, na łące, w aucie, niesie kota, tuli psa, ściska siostry, mniejszy od taty, a zaraz potem jak dąb górujący nad nim, dumny na motorze, na traktorze…

Zrobię mu album z tych ścineczków czasu, jak kolorowy patchwork.

Patrzę i patrzę na te zdjęcia, a serce jakby było z wosku i postawione blisko ognia popłynęło ciepłą strużką.

Ach, co za zaszczyt być matką takiego kogoś, takich wszystkich czterech ktosiów podarowanych mi nie wiedzieć za jakie zasługi.

– Wiesz – mówię do męża, gdy przysiada na chwilę w biegu, by ze mną pooglądać choć parę zdjęć – czasem żałuję, że nie mamy więcej dzieci.

Uśmiecha się.

Tak, przecież wiem. Obiektywnie: moje wszystkie poplątane ciąże, a potem jego choroba nowotworowa. Ale może trzeba było jednak skoczyć na główkę z tej wysokości i zaufać, że jednak pośle aniołów:)

Jestem taka szczęśliwa, że jestem matką. Jestem taka szczęśliwa, że mam dzieci. I to „aż tyle” – jak mówią niektórzy.

Kiedyś jedna z moich młodszych koleżanek powiedziała, że nie chce mieć dzieci, bo każde dziecko postarza kobietę o dziesięć lat. Popatrzylam na nią mrużąc oczy i spytałam:

– Wyglądam na 80 lat?

– No nie – zdumiała się.

– Bo mam czworo dzieci i 40 lat – zaśmiałam. się.

– No, ale ty to ty. – padł koronny argument😁

Uwielbiam tego typu dowodzenie. Dlaczego jestem szczupła chociaż jem? Bo ja to ja. Dlaczego nie narzekam na swoje dzieci? Bo ja to ja. Dlaczego jestem szczęśliwa, choć nie jestem bogata? Bo ja to ja. Dlaczego się uśmiecham, choć przeszłam tyle trudnych chwil? Bo ja to ja. Dlaczego nie kłócę się z mężem? Bo ja to ja. Dlaczego nie straciłam wiary, choć spotkałam różnych ludzi w Kościele? Bo ja to ja.

Wychodzi na to, że miałam olbrzymie szczęście rodząc się jako ja:)

Ale – zapewniam Was – jeszcze większe rodząc moje dzieci.

 

 

* * *

– Jaki mu zrobić tort? Musicie wymyśleć – zlecam Nusi.

– Malinowa chmurka – od razu wykrzykuje ona – Przecież wiesz, że on ją uwielbia.

No tak.

To jego ulubione ciasto. Trzeba kupić mrożone maliny.

I album na zdjęcia.

Wysyłam szybko sms ze zleceniem do najstarszej córki.

– Tylko jakiś chłopski album, nie w kwiatki – dodaję – Najlepiej z kątownikami i rdzą:)

– Pociągnie się smarem i będzie ok:) – odpisuje ona.

Czasem podziwiam jak on wytrzymuje z tyloma kobietami, wśród tych firaneczek, kwiatków, różu i sukienek:) Ale radzi sobie nieźle. Radzą sobie obaj:)

Czasem tylko przechodząc obok mojej draceny, ćwiczy na niej karate albo azaliom obtłucze kwiaty przy pomocy kija:)

– One od tego lepiej rosną – tłumaczy swoje wyczyny zdumionej żeńskiej publiczce;)

A ja?

Nawet nie wiesz synku jak ja urosłam dzięki temu, że jesteś🌸

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 24 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na syn

  1. Alicja M.M. pisze:

    Ale wiesz… faktycznie Ty to Ty. Jak dwa i dwa jest cztery i jak masło jest maślane!
    No, z tym masłem się nieco zagalopowałam, bo w świecie realnym bywa ono w różnym stopniu maślane…
    Koniecznie pokaż na blogu, jak wygląda z zewnątrz taki chłopski album!

    • ruttka pisze:

      Był taki w okładce z imitacją smaru, ale jednak nie zdecydowałyśmy się i jest zakupiona wersja men lihgt, czyli góry i drzewka:)

  2. Rivulet pisze:

    W takim razie mam już 98 lat 😀
    Tekst zrobił mi dzień!
    Mnie dzieci raczej odmładzają 🙂 Ostatnia ciąża nieco (okej, bardzo!) mnie wymęczyła, ale przyznam, że coraz częściej myślę, że może warto się otworzyć.
    Uściski!

  3. ruttka pisze:

    to jesteś starsza ode mnie:)

  4. kawusiowa pisze:

    Ja tam słyszałam wersję, że macierzyństwo odmładza. Nasza droga Riv to nawet wrzuciła na FB zdjęcie i okazuje się, że od swojej osiemnastki niewiele się dziewczę zmieniło. Szóstka dzieci swoje robi 😏

  5. mama trójeczki pisze:

    Jesteście piękną rodziną. Macie dzieci w sam raz:)
    Zdarzało mi się patrzeć surowo na bezdzietne osoby. Ostatnio w związku z zdrowotnymi przygodami poznałam piękną młodą lekarkę. Świetnie wykształconą. Wybitnie zdolną, miłą. Pomaga w operacjach z robotami . Mówię o niej mężowi, a on surowo „pewnie nie ma dzieci”. Fakt, ciężko mieć dzieci, gdy się w tak młodym wieku robi taką karierę. I poczułam do niej ogromną wdzięczność. Bo być może nie ma dzieci, ale ratuje życie. Swój talent wykorzystuje we wspaniały sposób. To co robi jest bezcenne. Jestem tak wdzięczna takim ludziom, że chciało im się tyle uczyć, pracować, zarywać noce. Mówię to dzieciom, warto, warto!

  6. ruttka pisze:

    dobrze, że zdarzają się jeszcze tacy lekarze z powołania i dobrze, że ty na nią trafiłaś.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *