Jakoś ponad miesiąc temu oglądałam z moimi córkami nowy film pt.”Chłopi”. Zapomniałam tu o tym napisać, ale na szczęście Ala MM. przypomniała mi o tym niedawno 🙂
A ten film naprawdę wart jest i przypominania i pamiętania.
Jest nadzwyczajny chyba na wszystkich możliwych poziomach i mistrzowski we wszystkich warstwach. Porywający muzycznie, genialny estetycznie, fabuła zwarta, akcja płynna i nie pozwalająca ani na chwilę znużenia.
Do tego kolory, ruch, taniec, pejzaże, refleksyjność, dobrze zarysowane postaci, pełne emocji i pasji. I ta malarskość. Chyba nie muszę Wam pisać jaka to była dla mnie uczta.
Po prostu przez cały seans nie możesz uwierzyć własnym oczom i uszom, że można stworzyć film tak piękny i drążący tak głęboko.
Ludzie po filmie niemal wszyscy wyglądają jak zaczarowani, jakby obudzili się z jakiegoś pięknego snu. Mrugają oczami i milczą zamyśleni, cicho wysuwają się z kina. Tak trudno wrócić po nim do zwyczajnego życia.
Katharsis.
Mogłabym oglądać ten film jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze. Nienasycenie.

Dla mnie jest on jeszcze pod jednym względem wyjątkowy.
Gdy patrzę na Jagnę i jej życiowy dramat, widzę Annę.
Była dokładnie jak bohaterka filmu. Młodziutka piękna dziewczyna, żyły bardzo skromnie z matką. Musiały uciekać z terenu dzisiejszej Białorusi i zamieszkały w tej okolicy. Były same. Nie miały prawie nic. Matka, by jakoś zarobić na utrzymanie, jeździła po okolicznych wioskach i sprzedawała cebulę. Pewnego dnia zajechała do wsi, w której my dzisiaj mieszkamy i wypytała ludzi, kto tu jest najbogatszym gospodarzem. Wszyscy wskazywali na Adama. Był podstarzały, niski, niezbyt przystojny, ale „pan całą gębą”. I wtedy matka wpadła na pomysł, by swą córkę wydać za niego za mąż. Bardzo szybko „przehandlowała” Annę za dostatniejszy los.
W dniu wesela, gdy młoda wyszła ze swej chałupy do przyszłego męża, wszystkim gościom dech zaparło na widok jej urody. Była wysoka, miała długie złote włosy, a w oczach łzy. Nie, nie była szczęśliwa ani tego dnia, ani potem.
Szybko wzięli ślub, urodziło im się czworo dzieci: dwie córki i dwóch synów. Jedna córka umarła jako dziecko. Potem umarł mąż. Została sama z trójką dzieci.
Jeden z jej synów to mój dziadek.
Gdy moja mama wychodziła za mąż, babcia Anna dała jej tylko jedną radę: „Żebyś się nie zmuszała”. Sama była nieszczęśliwa, ale chciała tego oszczędzić wnuczce.

Widzicie.
Na tej tragedii wyrosłam ja.
Anna była moją prababcią.
Często staje mi w oczach ten obraz młodej pięknej dziewczyny, która stoi w drzwiach chaty, a łzy płyną po jej policzkach. Patrzenie na Jagnę w filmie było więc dla mnie jak wstrząs psychiczny, reminiscencja.
Powstałam z takich łez.
I moje dzieci. Z łez Anny i jej tragedii powstaną kiedyś moje wnuki i prawnuki.
Nie byłoby nas ani naszych żyć, gdyby Anna wtedy podjęła inną decyzję. Nie byłoby tego miejsca, tego domu, całej naszej rodziny i tego wszystkiego, co jeszcze przyjdzie i się wydarzy.
To niesamowita tajemnica życia. Że nawet z naszego cierpienia i bólu, z naszych łez i szlochu, rodzą się potem zupełnie nowe i piękne rzeczy, nowe pokolenia, że nic nie zostaje zapomniane, zmarnowane, przeoczone, niedocenione.
Bo rzeźbimy przyszłość nie tylko naszą pracą, radością, talentami, słowem, lecz także naszym bólem i smutkiem.
Wszystko ma znaczenie.
Żadna łza się nie zmarnuje.
Gdzieś jest w Biblii taki piękny fragment, w którym autor mówi do Boga: „Przechowałeś Ty łzy moje w swoim bukłaku”.
Przechowałeś!!!
Gdy więc czasem szlochamy bezgłośnie nocą, gdy łzy wsiąkają nam w kołnierz kurtki lub gdy – zupełnie skrycie – spływają w głąb serca, musimy wiedzieć, że one są liczone i że są zasiewem czegoś, czego się nawet nie spodziewamy.
On nie pozwoli by zmarnowała się nawet jedna z naszych łez.
Ostatni kadr filmu pokazuje jak Jagna, wrzucona w błoto, naga i płacząca, nagle powstaje i daje się obmywać strugom deszczu. Deszcz jest rzęsisty. Szybko oczyszcza ciało dziewczyny z błota i łez.
Piękny, pełen znaczenia obraz. Aż chce się dośpiewać dalej jej los. Że znalazła w końcu to, czego szukała: prawdziwe szczęście, miłość, piękno.
Że jej dzieci, wnuki były szczęśliwe.
