Moja babcia przekazała to mojej mamie, a ja zrobiłam ksero i zszyłam białą nicią kartki.
Stara kantyczka sprzed pierwszej wojny światowej, rozsypujące się w rękach kartki, język, jakiego się już prawie nie używa, a jednak…
Od lat, co roku, na 9 dni przed Bożym Narodzeniem odśpiewywaliśmy wspólnie starą nowennę do Matki Bożej.

Zwłaszcza urocze to było dla najmłodszych. Cała rodzina zbierała się w jednym pokoju wieczorem i przy zapalonej świecy klękała. A potem moja mama swym charakterystycznym zaśpiewem inotnowała pierwszą pieśń. Wszyscy znamy to na pamięć. I pieśń i słowa. Niektóre frazy brzmią nieco uciesznie np. końcówka wersu: „wszyscy zbawieni będą grzeszni i ja”, nieodmiennie kojarzyła się wszystkim z paszczowym odgłosem osła. I tak zaiste brzmiała w naszym chóralnym wykonaniu:) Jak stadko dzikich osłów na pastwisku😁
A potem ten moment – ulubiony przez małe dzieci – gdy podczas ostatniej pieśni wszyscy po kolei przekazują sobie pasyjkę i całują Jezusa w stopy. Oczywiście dzieci, ku uciesze reszty, dają dubeltowego buziaka Jezusowi prosto w buzię.
I to właśnie najmłodsi pilnują jak prawdziwi strażnicy czy aby na pewno krzyż dotarł do rąk wszystkich orantów;) Nikt nie może być pominięty, nikt nie może uchylić się od zaszczytu ucałowania Zbawiciela.
A na koniec prześcigują się kto zgasi święcę. I to z takim chuchem, że aż wosk bryzga wkoło.
Urocze to i takie ważne.
By razem modlić się, czekać, przeżywać, śpiewać, a nawet śmiać się.
Trochę mi tego brakowało od kiedy przenieśliśmy się tutaj. Dlatego poprosiłam, by mama pożyczyła mi kantyczkę, a ja zrobiłam kopię tych kilku poplamionych stron.
Może i moje dzieci kiedyś zrobią kolejną kopię. Albo babcia przekaże w końcu komuś z nich rozsypującą się starą książeczkę.
Dziś zaczynamy🌟

Ciebie prosimy Najświętsza Maryja
niech nam w nowennę Syn Twój z Tobą sprzyja
przez te dni dziewięć chwalimy Cię z chęci
dziewięć miesięcy czcząc w sercu pamięci.
Twój czysty żywot nosił Pana nieba…
