Bywa tak, że trzeba rano pozbierać ostatnie skrawki sił, by z nich jakoś zszyć kolejny dzień.
Bywa tak.
W ciągu ostatnich miesięcy miałam parę takich ranków.
Dziś jest dobrze, słonecznie, ale…
gdy nastaje taki ranek, przypominam sobie Jezusa tuż po biczowaniu.
Ostatnie skrwawione strzępy sił, bardziej woli niż ciała. By wstać i jeszcze pójść. Choć wszystkie prawa fizyki, biologii, psychologii i innych uczonych „- logii” przeczą takiej możliwości.
Pokonać ciążenie bólu i wstać na nogi do nóg nie podobne.
Ecce homo.
Taki jest człowiek.
Tak wielki.
Tak mocny.
Zszyć ze strzępów dzień, grymas bólu nagiąć w uśmiech, iść dalej gdy leżenie jest już wysiłkiem.
Za Nim.
( Wszystkim tym, którzy choć w raz w życiu mieli taki poranek)

Dziękuję ❤️
Ruttko, jak ci pomóc? Pamiętam o was w modlitwie
Ruttko oby Pan skutecznie Ci błogosławił oby Jego ręka była nad Tobą a utrapienie Twoje się skończy .