papeteria do listów miłosnych


Po kolejnym upalnym dniu siedzimy z mężulkiem na tarasiku i oglądamy niebo.
Mamy jakiś taki gen, że uwielbiamy rodzinnie oglądać niebo, wylegamy na taras, stajemy przy balkonie, oknie, na patio i patrzymy urzeczeni. Może to jakaś nieziemska tęsknota za domem wychodzi z nas w ten sposób, wypruwa się ścieg po ściegu.

Tym razem niebo jest lekko fioletowe, jakbyś zmieszał na palecie ultramarynę z odrobiną czerwieni. Udrapowany ciemnolawendowy woal opada nisko nad ziemią. Tak nisko, że masz wrażenie, że gdyś wstał, dotknąłbyś czubkiem głowy lawendowej tkaniny nieba.
Idzie na burzę, nieruchoma dotąd przestrzeń zaczyna ciężko oddychać, liście drżeć niespokojnie.
Trzymam w ręku mały pękaty kieliszek z truskawkową nalewką, którą dostaliśmy od znajomej pani Basi. Upijam łyk, a potem kieliszek podnoszę do góry. Patrzę przezeń na świat wokół. Ciecz jest gęsta prawie jak krew, przejrzysto karminowa, pachnąca samą esencją truskawek. Na tle ciemniejacego wzburzonego nieba wygląda jak czerwony księżyc. Lśni, migocze gdy poruszyć ręką.
Lub jak klejnot, rubin, który ożył.
Wiatr się wzmaga, przenika na wskroś, co jest ulgą dla zmęczonego upałem ciała.
Upijam drugi łyk.
Ciepła truskawkowa strużka spada kaskadą i zdaje się owijać serce.

Powietrze wokół pachnie ozonem. Jak miło to poczuć, bo tylu miesiącach nie- czucia niczego.
Wzrok, smak, słuch, węch, dotyk, wszystkie zmysły chłoną świat wokół.

Niedawno rozmawialiśmy z naszymi gośćmi o pięknych papeteriach, na których można było pisać piękne listy.

Czy to co wokół mnie nie jest taką zachwycającą papeterią, na której Bóg pisze mi: Kocham cię?



Gdy czytam słowa Jezusa skierowane do ks. Johna Woolley, wiem dokładnie co znaczą:

” Chwile, gdy przymujesz bogatwa życia, jakbyś brał je ode Mnie (…) są Mi tak samo miłe, jak twoja służba”


 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na papeteria do listów miłosnych

  1. Rivulet pisze:

    Też często patrzę w niebo…
    I urzeka mnie to, jak piszesz o Was, o mężu, że jesteście tak obok siebie, razem. Ja też lubię spędzać czas z Krzyśkiem, ale jak tak patrzę wokół, to mam wrażenie, że jesteśmy jakimiś dinozaurami 😛
    Przepiękny ten obraz na dole notki <3

    • ruttka pisze:

      Mamy swoje rytuały np. wieczorny spacer po wiórki na rozpałkę do pieca;) Obrazek dla koleżanki na imieniny.

  2. Beata pisze:

    Tez lubię ogladac niebo .W chmurach wyparuje różnych kształtów.I promieni Bożej opatrzności.

    • ruttka pisze:

      Jako dziecko ludzkiemu z siostrami latem i wypatrywałyśmy tak jak ty kształtów. Były smoki, wieże, konie, wieloryby;) Miałyśmy nawet magiczny napój żeby lepiej widzieć te czary ( woda+ kwasek+ cukier:)

  3. kawusiowa pisze:

    Tak! Tak, dokładnie! Jak to pisał św. Jan od Krzyża: „Te dzieła, które się wokół przesuwają, mówią mi wszystkie o Twojej piękności…”

    • ruttka pisze:

      a chłop wiedział co znaczy widzieć piękno. Tyle czasu przesiedział w ciemnym lochu:(
      Kiedy doświadczymy ciemności, łatwiej potem dostrzegać światło❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *