pół szklanki wody

 

Siedzę na tarasiku z kawą w jednej ręce, palce drugiej zanurzam w miękkiej sierści Late. Mruczy i nadstawia szyjkę do drapania. Ciepły lecz orzeźwiający poranek, gorąca, dodająca sił kawa.
Ptaki, kapanie wody z białego koszyczka – codziennie rano podlewam sanwitalie. Kolejne niezłomne kwiaty. Jedyne, które rosnąc tuż przy ceglanej rozgrzanej słońcem ścianie, na upale, przetrzymują wszystko. Czasem wyglądaja jakby już umarły, ale podlewam je odrobiną wody i jak za sprawą czaru powstają. Czuję się wtedy jak wróżka:) Trochę podstarzała, a jednak;)


I nie byłabym sobą, gdybym nie wyciągnęła z tych wydarzeń złotej nitki sensu i nauki.
Bo naprawdę niewiele trzeba, by ten świat, na poły umarły, przywrócić do życia. Choć wydaje się to czasem niemożliwe. Wszystko zdaje się sypać jak stara ruina: wojny, niepokoje, protesty, restrykcje, nienawiść, katastrofy, epidemia…
Nie mamy Tv, nie słucham radia, nie czytam w necie, a jednak…dochodzą do mnie pomruki grozy, suchy trzask uginających się belek stropu naszego dziś. Reszty się domyślam, a nie trzeba już mieć bujnej wyobraźni, by przewidzieć konsekwencje.
A jednak… Sanwitaliom wystarczy pół szklanki wody na dzień. Naszemu światu po prostu wystarczy, że każdy z nas będzie żył swoim dobrym życiem, dokładał drew do codzienności, podlewał ten skrawek historii, który ma wokół siebie. Dom, rodzina, przyjaciele, krewni… Zwykła praca, codzienne obowiązki, pełne pokoju relacje, głęboka więź z Bogiem …
To wystarczy. Nic więcej.
Nie musimy iść na barykady, chwytać za broń, walczyć o lepszy świat.

Piję kawę. Kotka mruczy obok, od sąsiadów dobiega śmiech dzieci. Adaś i Laurka jeszcze śpią, Hania na harcerskim obozie, Ala na praktykach w przychodni, mój mąż już w swojej pracy. Dziś przyjeżdżają do nas goście ze Śląska. Zaraz wstawiam pranie. Będę puec drożdżowe bułeczki. Życie toczy się jak woda w strumieniu. Wartko, nieustannie. Śpiewa.
– To dobra ziemia – dobiega mnie tubalny głos zza miedzy. Do sąsiada przyjechał transport ziemi na trawnik przed nowy dom. Mężczyzna odsłania plandekę, pokazuje.

Masz rację – myślę.

To dobra ziemia. A my ją czynimy lepszą każdym dniem.

3 thoughts on “pół szklanki wody

  1. Ciekawe, piękne przemyślenia, mądry wpis… Trafiłam przypadkiem i jestem urzeczona tym, co przeczytałam na tej stronie w kilku postach, jak pięknie piszesz. Odpoczywam duchowo przy Tobie, O ruttko 🙂 Jak łyk orzeźwiającej wody z głęboko ukrytego źródła. Dziękuję, chyba będę zaglądać w oczekiwaniu na kolejne dni, teksty…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *