obdarowanie

W dniu, w którym po sześciu tygodniach zaczynasz czuć smaki, znaleźć – mimo połowy listopada – cztery dojrzałe poziomki. Zjeść jedną, rozkoszując się smakiem, a pozostałe trzy oddać córeczce.


I wiesz na pewno – te poziomki, akurat dzisiaj, to nie przypadek.

Dostrzegać… każdy Jego uśmiech, każdy gest, każde filuterne mrugnięcie okiem. 

Być światłoczułym jak klisza.

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na obdarowanie

  1. Maria pisze:

    O, tak! Ta światłoczułość to też Jego dar. Jak to dobrze umieć dostrzec Jego uśmiechy i przebłyski światła, zwłaszcza w listopadowej szarości i pandemicznej rzeczywistości. Łapię takie okruchy i chomikuję (choćby na zdjęciach w telefonie), takie zapasy na cięższy czas. Przebłysk słońca przez poranne chmury, niedająca się zimnu piękna róża, rzadko spotykany listopadowy błękit nieba… Takie drobiazgi – ale pozwalają przeżyć…

  2. Agaja pisze:

    Jak dobrze, że wreszcie to paskudztwo się wycofuje…

    Te poziomki – cudowne… A my dziś cieszyliśmy się wiewiórkami…

  3. kawusiowa pisze:

    Hura! Zdrowiejesz! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *