światła na wzgórzach

Pamiętam z filmu „Władca Pierścieni” taki piękny obraz. Chyba zbliżała się wojna i wszystkie sąsiednie królestwa rozpalają na wysokich wzgórzach olbrzymie ogniska. Znak – jesteśmy razem, trwamy, czuwamy, w razie potrzeby możecie na nas liczyć, jesteśmy gotowi.

To też obraz naszego życia.
Bo każdy z nas ma swoją drogę i swoją górę, na którą wchodzi. Bo w żadnym z innych żyć nie odnajdę się, nie mogę żyć życiem kogoś innego, ani przejść jego drogi, nawet jeśli jest najpiękniejsza i najświętsza. Nasze życia są tak odległe od siebie jak różne królestwa.
Ale jedno mogę – mogę zapalić światło i podtrzymywać je.

To światło to znak – jestem, czuwam, co dzień wstaję na nowo i idę. Znak, który czasem może przywrócić nadzieję i siłę komuś, kto na niego spojrzy.
Jezus powiedział: „Nie ukryje się miasta położonego na górze, ani nie chowa się światła pod korcem. Niech wasze światło świeci innym.” On wciąż mi przypomina te słowa.

Dla mnie i dla wielu innych to rozpalanie ogniska na wzgórzu to pisanie. Bo tak nas Bóg obdarował. Dla kogoś innego to będzie malowanie obrazów, komponowanie muzyki ( płaczę np. za każdym razem, gdy słyszę utwór „Esja” Hani Rani) lub coś zupełnie innego. Bo przecież nawet uśmiechanie się do innych jest światłem.

Ten obraz wzgórz, na których płoną ogniska pokazuje też pięknie, że jesteśmy razem, a jednak każdy osobno. I że da się to połączyć. To napięcie między wspólnotą, a samotnością każdego, kto chce przejść dobrze swoje życie.

* * *

Ktoś z Was ostatnio mi napisał, że czyta dzienniki duchowe Alicji Lenczewskiej, ale się w nich nie odnajduje. Myślę, że nigdy nie odnajdziemy się w życiu innego człowieka, nawet o losie najbardziej podobnym do naszego. I nie powinniśmy nawet tego próbować. Bo to iluzja. Możemy tylko patrzeć na jego światła i nabierać nadziei, wiary, pokoju.
Czytając Alicję, Gabrielę Bossis, Catherine de Hueck Doherty czy Faustynę nie szukam drogi. Ja mam swoją.
Szukam świateł.

Jesteśmy sobie bardzo potrzebni nawzajem. Ale nie wymienimy się drogami.

Poszukuję takiej drogi, by wśród normalnego życia z jego troskami i radościami, wśród hałasu czasem i gonitwy, tłumu ludzi, mojej nadwrażliwej, nerwowej natury, nieustannie być obecną w Obecności Boga.
Pustynia, cisza, kontemplacja to są słowa, które przeszywają mnie na wylot i wabią.
Próbuję nimi żyć mimo, że jestem nie mnichem i nie w klasztorze, a zwyczajnym człowiekiem, kobietą, matką, żoną.

Jeśli to światło, które rozpalam na moim wzgórzu, wabi kogoś i pociąga czy dodaje mu sił, to może jego serce pragnie tego samego?

* * *

Tak właśnie myślę o życiowej ścieżce i o świetle, które możemy dawać innym i przyjmować od nich.
Nie mogę dać nikomu drogi, ani nawet mu jej narysować. Nawet moim dzieciom nie mogę wytyczyć szlaku.
Każdy z nas wykuwa swoją własną ścieżkę, czasem wśród skał niezrozumienia
( swojego własnego i innych).
Lecz raz wykuta ścieżka już nigdy nikomu nie posłuży do przejścia. Jest jednorazowa. I zostanie zasypana wraz z naszą śmiercią.
Zostaną tylko światła, iskry, które zdążyliśmy rozsypać naszym życiem.

Bywa, że z tych iskier wybucha pożar. Ale to przywilej największych świętych:)

* * *

„Słyszałem ten głos nieraz we śnie
I, co najdziwniejsze, rozumiałem mniej więcej
Nakaz albo wezwanie w nadziemskim języku:

zaraz dzień
jeszcze jeden
zrób co możesz.”

[Cz. Miłosz, O aniołach, Berkeley 1969]

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na światła na wzgórzach

  1. Barbara pisze:

    Rut zapalaj i podtrzymuj swoje ognisko,to światło jest potrzebne nam,którzy tu zaglądamy.Twoje pisanie pomaga stawić czoło codzienności,która czasem jest bardzo trudna.Przypominasz,że On jest zawsze przy nas.Dziękuję Ci za to.

  2. kawusiowa pisze:

    „Mądrzy będą świecić
    jak blask sklepienia,
    a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości,
    jak gwiazdy przez wieki i na zawsze”.
    Dn 12,3

  3. ruttka pisze:

    Basiu, jeśli naprawdę przypominam o Nim, to dla mnie największa radość.

  4. Pani Łyżeczka pisze:

    No właśnie. Najtrudniejsze jest to, że własne dzieci też muszą znaleźć swoją ścieżkę, a my musimy im na to pozwolić…

  5. ruttka pisze:

    Uczę się tego Łyżeczko. Jak wszystkiego w życiu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *