przypowieść o szopce na drewno

Moja koleżanka opowiada mi o sporze, jaki jej rodzina prowadzi z kuzynami.
Spór toczy się o starą szopkę na drewno. Proces ciągnie się już dziesięć lat. Szala przechyla się raz na jedną raz na drugą stronę. Jedna – chce wyburzenia szopki, druga – nie. Obie strony uparcie odwołują się na przemian od wyroku.
– I to wszystko za pieniądze podatników – dodaje znajoma – Też za wasze Rut.
Słucham i nie wiem co powiedzieć, gdy ona uzasadnia racje swojej rodziny.
– Tak w zasadzie to ta szopa i tak do niczego nie jest nam już potrzebna – przyznaje na końcu – ale mój brat postawił sobie za punkt honoru, by wygrać ten proces.

Nic nie mówię.
Czuję się tak, jakby ktoś mnie uderzył tępym narzędziem w głowę.
Myślę o tym dnia następnego i kolejnego. Myślę o tym w nocy.
Wiem przecież, że to nie jest odosobniony przypadek i że wielu z nas żyje w takiej konwencji.
Walczymy o coś, co nie jest nam potrzebne i nazywamy to honorem. Gryziemy się i szarpiemy walcząc o bezużyteczne rzeczy. I nazywamy to prawem. Sprawiedliwość jest tylko wtedy sprawiedliwa jeśli nie dosięga nas.

Nagle w moim sercu budzi się obraz sprzed kilku miesięcy. Wypchnięty już mocno z pamięci.
Miałam ostatniej jesieni w dowód uznania dostać list gratulacyjny. Jednak na skutek pomyłki list został wypisany na inne nazwisko i wręczony mojej koleżance. Zdałam sobie z tego sprawę już po uroczystości. Uśmiechałam się i gratulowałam jej, choć myśl o „utracie” paliła żywym ogniem.
– Pamiętasz to wydarzenie Rut? – odezwał się głos w sercu – To była kartka papieru. Dlaczego tak cię zabolało, że jej nie dostałaś? Co byś zrobiła z tym listem uznania po powrocie do domu?
– Włożyłabym do tego pudełka i wsunęła pod łóżko.
– I zapomniałabyś o tym Rut.
– Tak. Zapomniałabym.
– Widziałaś jaka ona była zaskoczona i szczęśliwa ?
– Widziałam.
– Po co ci śmieci Rut? Czy ktokolwiek odczuwa ból po utracie śmieci? Nie oceniaj tych, którzy walczą o szopę na drewno. Ty, która cierpiałaś po stracie skrawka papieru.

Wtedy wszystko we mnie ucichło. Gorycz, rozczarowanie, osądzanie.
Stanąć w prawdzie to stanąć naprzeciwko lustra i spojrzeć sobie w oczy.
Zrozumieć, że każdy z nas jest jak morze – ma swoje głębie i… ma swoje płycizny.
Każdy z nas.

Nie jestem inna.

„O sobie na piedestale myśl z czują pogardą” (x. J. Szymik)

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *