polszczyzna

Wakacje.
Zaczęły się wędrówki ludów.

Od sms-ów więdną linie. Ustalenia telefoniczne i przez komuniktory. Jakby się tu wstrzelić w termin? Kto? Kiedy? Gdzie przenocować? Ala i Nusia na harcerskich obozach. Wracają w połowie miesiąca. W międzyczasie odwiedzić dziadków choć na 3 dni, w jakiś weekend wyrwać się do Kurek do stolicy? Tylko w który weekend? A przecież do Maxa nad morze się wybieramy, w końcu jego świeżo-nabyte mieszkanie obejrzymy. Ewa przyjedzie. Kawusiowa w sierpniu. Monia pisze w nocy: „Przyjedź jutro”. Wróciła z tygodniowych wakacji w Egipcie, z których gro czasu spędziła w wc. Mimo bimbru swojaka, który przemyciła jako lekarstwo:)
Kora pakuje pudła i wysyła do domu kurierem. Rzuca pracę i wyjeżdża na kilka miesięcy do Ameryki Południowej. Po co? – nikt nie wie. Im niebezpieczniejszy rejon świata, tym bardziej ją tam ciągnie. Zanim jednak wyruszy, przyjedzie do nas na chwilę. Z dronem pod pachą, którym filmuje nasze siedlisko i okoliczne pola i lasy.
Rwą się linie.
– Nie, jednak teraz nie mogę przyjechać.
– Może w następny weekend.
– 13tego nam bardzo pasuje.
– Jakoś to dogramy.

Nawet szkoda w kalendarz zapisywać, bo sytuacja z minuty na minutę się zmienia i jak koń dziki ponosi w inną stronę.
Przyjeżdża Amelka z rodziną. Dzieciaki biegają. Kawkę na patio pijemy. Late – nasza kotka śpi przy nogach.

– Ej – budzę dziś rano mego męża nagle olśniona – A kim jest dla ciebie Robi?
Robi to mąż Amelii – rudy, brodaty, do wikinga podobny.
– Nooo – przeciąga się mężulek – Szwagrem? – pyta.
– Nie. Nie może być szwagrem. Szwagrem jest dla ciebie mój brat, Max na przykład. Robi nie może być szwagrem – drążę bez miłosierdzia przed siódmą rano.
Mąż opiera się na łokciu i sięga po komórkę. Stary niezawodny dziadek Internet.
– Wpisz tak – podpowiadam – „Kim są dla siebie mężowie sióstr?”
Wyszukiwanie trwa trochę, ale…

– Mam!!! – krzyczy Miś i nagle wybucha śmiechem – Nigdy nie zgadniesz.
– Daj, pokaż. – proszę.
– Mąż szwagierki to : PASZENOG!!!
– Nie żartuj. – wyciągam rękę po komórkę.
– Tak. Zapożyczenie z języka awarskiego.

Chichoczemy oboje..
– Ty i Robi jesteście PASZENOGAMI. Od dzisiaj tak do siebie mówicie: „drogi paszenogu”.

– Słuchaj – przerywa – A żona brata męża to JĄTREW.

– Czyli Basia jest dla mnie jątrwą. A może jątrewą? Wiesz: to brzmi jak nazwy tych dzikich stworzeń, które zabija Wiedźmin. Paszenog i Jątrew.

Akurat jestem na bieżąco , bo po latach odświeżam sobie lekturę Sapkowskiego.

I tak to letnim porankiem znów przekonaliśmy się, że podróże kształcą. Nawet te, których jeszcze na dobre nie zaczęliśmy.

Ba, nawet takie, które za nas zaczęli inni.

Wystarczy jedna kawa wypita na tarasie z paszenogiem:)

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na polszczyzna

  1. kawusiowa pisze:

    Ciekawe, czy jątrew i jątrzenie mają ze sobą coś wspólnego 😉

  2. ruttka pisze:

    Moj mąż też od razu miał takie skojarzenie;

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *