rozdarcie serca

Wielki Czwartek.
Gdy suniemy naszym vanem do kościoła, słońce świeci i życie rozgrywa się zwykłą partią szachów. Ludzie jeżdżą na rowerach, młode kobiety prowadzą wózki, dzieci skaczą na trampolinach, dwie sąsiadki rozmawiają oparte o płot,ktoś myje okna, ktoś jeszcze jedzie traktorem na swoje pole, ktoś kosi trawnik, psy ujadają, a pszczoły zajęte są pierwszymi kwiatami.
Tamtego dnia, ponad 2 tysiące lat temu, musiało być podobnie. Przecież nikt nie wiedział, że to czyjaś ostatnia kolacja, ostatnia modlitwa, ostatnie rozmowy.
W kościele tłum gęstnieje w ciszy. Blask jak płynny miód wlewa się przez otwarte drzwi do wnętrza. Wraz z nim wchodzi procesja. Brodaty młody kapłan trzyma wzniesiony wysoko Ewangeliarz. Serce mi drży na myśl, że to być może on będzie dziś mówił.

Nie myliłam się. Po odczytaniu Ewangelii staje w ciszy nad amboną.
Spuszcza oczy jakby wpatrywał się w nurt wody, jakby z niego czytał. Wzroku nie podnosi ani na chwilę, gdy mówi.
Mówi o Judaszu, naszych zdradach…
Przenikliwie i bez znieczulenia rozpruwa szew po szwie splątanie ściegi serca.

Nagle zaczyna opowiadać o pewnym hiszpańskim artyście, który pochwalił się w Internecie, że ponad dwieście razy udawał, że przyjmował Komunię, a potem ją wynosił i konstruował z małych hostii swoje dzieło sztuki. Sprzedał je potem za olbrzymią ilość pieniędzy. Wielokrotnie większą niż 30 srebrników. Sąd uniewinnił go, gdyż nie obchodził się źle z „ białym okrągłym obiektem”.

Tu brodaty młody ksiądz przerywa jakby zachłysnął się wodą. Nagłe milczenie zwabia wszystkie spojrzenia na jego twarz.

Wtedy pojedynczy szloch rozrywa jego pierś. Jeden jedyny szloch. Po męsku za chwilę stłumiony i wtłoczony spowrotem do rozdartego serca.
Po moim policzku potoczyły się łzy. Jak perły z zerwanej nici.
„Tak Cię miłuje” – pomyślałam.

Rzadko płaczę.
On na pewno też.
Jezus tej nocy płakał.

Tak się zaczyna historia tego Triduum.
Obrazem Płaczącego Kapłana.

Życzę Wam wszystkim, by te święta nie były tylko pobożnym wspominaniem, ale „byciem w środku”.
Niech nas rozedrą miłością i przemienią na zawsze.

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na rozdarcie serca

  1. kawusiowa pisze:

    Też miałam taką refleksję w Triduum. Pełno ludzi na Starym Mieście, z siatkami, z lodami (ciepło było)… Wszyscy gdzieś pędzą, a Bóg zaprasza, byśmy się zatrzymali, by mógł przyjaciołom opowiedzieć Swoje tajemnice

  2. ruttka pisze:

    Kawusiowa!!! Dawno nie pisałaś. Jak.miło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *