misterium zmian

Niosę delikatnie za czuprynkę małe stworzenie.
– Misiu!!! – wołam męża zaszytego w stodole.
Zza starych wierzei słuchać regularne stukanie.
Acha – myślę – rąbie drewno na opał. I uśmiecham się do naszego wiejskiego życia.
Stworzenie dynda mi w ręku.
– Misiu, zobacz – pokazuję mężowi – chciałeś dosadzić w sadzie kilka brzóz. Mam tu jedną – prezentuję w półmroku drewnianego budynku – Wyrosła między cegłami na patio.
– Oooo, super!!! – cieszy się mąż – Poczekaj, zaraz posadzimy. Tylko to skończę.
Brzózka jest naprawdę mała, ale pięknie już zazieleniła się w zaciszu patio czyli naszego przydomowego tarasiku, na którym wszyscy czują się zacisznie.

To dokładnie to samo miejsce, gdzie kiedyś była obórka dla byka i dokładnie to samo miejsce, które z przerażeniem omijałam jako dziecko, bo byk nie zachowywał się ani przykładnie ani cicho. Łomotał rogami w drzwi i ryczał tak, że gęsia skórka pojawiała się na myśl co by zrobił z małą dziewczynką, gdyby z zagrody się wydostał.
A dziś stoi tu stolik, leżaki, krzesła ogrodowe. Dziś rosną tu kwiaty w donicach i moje dzieci i brzózki w szczelinach. Dziś tu grillujemy ze znajomymi, czytamy książki, pijemy kawę, Nusia jeździ na deskorolce, Lalcia rysuje kolorową kredą, Ala uczy się do matury, słuchamy muzyki, modlimy się, śmiejemy, jemy obiady.
W najśmielszych snach mi się to nie wyśniło, choć wszyscy, którzy mnie lepiej znają, wiedzą jakie potrafię mieć bujne sny:)

Dziś, gdy siedzę na patio, myślę z wdzięcznością, że nie ma miejsc niezmienialnych, nie ma ciemności tak ciemnej, by nie mogło jej przeniknąć światło, a my powinniśmy pozwolić się zaskakiwać dniowi jutrzejszemu.
Choć wcale nie bezczynnie założywszy ręce dzisiejszego dnia.

Bo przecież ktoś te kwiaty posadził, ktoś obórkę zburzył,taras wylał, ktoś stół ustawił, obiad ugotował, dzieci przyjął z miłością, książki i krzesła kupił…
Nic się samo nie zrobiło.

I paradoksalnie – wszystko to z nieba nam spadło.
Łącznie za małą brzózką, która już rośnie w sadzie i kiedyś – wierzę – zaszumi moim wnukom.

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na misterium zmian

  1. Agaja pisze:

    Ładne.
    Zaszumi.
    I może się zmienić.

    A życie zmienia się, ale się nie kończy – tak mi sie skojarzyło. Z nadzieją, że nasz świat się zmienia ale zawsze jest nadzieja. (no, koniec jednak kiedyś będzie też w tym wypadku, ale też jednoceśnie będzie zmianą…)

  2. ruttka pisze:

    Katedra Notre Dame. To też misterium które do nas przemawia. I nadzieja że ten głos zrozumiemy Agajo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *