milczenie po dniu

– Po ludzku myślimy dziś, że za wcześnie… – docierają do mnie strzępki kazania.
Tubalny, proroczy głos odbija się od krzyżowego sklepienia kościoła.

Siedzę w tłumie zamyślonych ludzi. Wielu z nich znam dobrze, jeszcze więcej – tylko z widzenia.
Świat małego miasteczka jest swojski i na wskroś przenikalny wzrokiem i słuchem. Znasz tu wszystkich i wszyscy cię znają, znają twoich rodziców, kojarzą dziadków, wszyscy twierdzą zgodnie które rysy twarzy twoje dzieci mają po tobie… Kiedy kichniesz w swoim pokoju, nawet za zasłoniętymi zasłonami, następnego dnia ktoś powie ci: „Na zdrowie”.

A jednak…
Nie wiemy wszystkiego.
Nikt z nas nie przypuszczał przecież, że już nie wyjdzie nigdy na ulicę trzymając za rękę swoją kochaną żonę Agnieszkę.
Nikomu się nie śniło, że nie zatańczy w czerwcu na weselu swojej córki. Goście już zaproszeni.
Nikt nie przewidział, że nie usłyszymy już jego głosu.
No bo po ludzku był zdrowy, pełen sił i nic mu nie dolegało. Pracował, śmiał się, załatwiał wszystko co potrzeba. Następnego dnia jak co dzień miał iść do pracy. Pomyślał, że siądzie jeszcze na chwilę przy komputerze skoro cicho w domu i wszyscy poszli spać.
Nigdy już spać się nie położył.
– Wyglądał na tym fotelu jakby spał. – opowiadała żona, gdy znalazła go rano. Mówiła cicho, stłumionych głosem, oszołomiona tabletkami.
Miał 54 lata i – jak twierdzimy po ludzku – pół życia przed sobą.
Wszyscy skamienieliśmy na wieść o tej śmierci. Agnieszka jest naszą koleżanką z pracy, uczyłam oboje jej dzieci.
– Gdyby chorował – mówimy – można by się oswoić z tą myślą.
– Dlaczego taki młody? – pytamy rozgoryczeni.
– W takim momencie życia? Bez przygotowania?
– Jak sobie poradzi Aga?
Pytania splatają się w gruby warkocz z głuchym milczeniem, bo każda odpowiedź byłaby nieokrzesanym uproszczeniem.
I każdy z nas osobiście musi się zmierzyć z odkryciem, że NIC NIE WIEMY.
Oprócz tego, że każdy dzień może być ostatni. Że nie ma znaczenia ile masz lat, czy chorujesz, jakie stanowiska piastujesz i ile masz planów na przyszłość.

Za każdym dniem zamknij drzwi na klamkę jak się zamyka dom wychodząc.

– Miał tyle lat, co ja – mówi cicho pani Jola.
– Był tylko 9 lat starszy ode mnie – szepczę w odpowiedzi.

Szelest słów opadających jak liście.
Szelest wieńców układanych na grobie.

Zamknij dom na klamkę.
Każdego dnia zrób to, świadomy wagi gestu.

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na milczenie po dniu

  1. Agaja pisze:

    +
    Dziś odszedł Tato naszego dobrego znajomego. To zawsze jest trudne. I zawsze nie w porę dla nas.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *