kwiatek pelargonii

 

– Mamooo!!! – krzyczy Lalcia na całe gardło. Jej głosik przelatuje nad zieloną przestrzenią traw, szybuje między liśćmi i igłami drzew, przemyka zwinnie  między skrzydłami rudzików, sikorek, zgrabnie omija sójkę rozbójniczkę i dociera do mego zakątka.

– Coooo!!! – odkrzykuję tą samą przetartą już drogą.

– Gdzie jesteeeeeś?

– W saaaadzie!!!

Lalcia zastyga niepewnie na patio. Do sadu raczej nie pójdzie, bo jest przekonana, że mieszka w nim lew.

– Hmmm. – zagaja do tatusia, który się właśnie pojawia obok – Mama jest w sadzie, a ja chciałam jej dać tego  kwiatka.

I pokazuje pojedynczy kwiatek pelargonii, który spadł widocznie z balkonu nad głową. Śliczny kwiatek w kolorze fuksja. Szkoda nie dać go mamie. To pilna sprawa.

– Mamoooo!!! – ponawia więc swoje nawoływanie.

– Coooo!!!

– Chodź szybko!!!

I mama wstaje i wraca. Bo mamy takie są. Wraca tylko po to, by zachwycić się małym kwiatkiem z rąk córeczki.

I przypominają mi się  Jego słowa : A jeśli wy dobrzy jesteście dla swoich dzieci i biegniecie rzucając wszystko, gdy one was głośno wołają, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, usłyszy i przebiegnie, gdy Go wezwiecie. Nawet gdyby to był drobiazg mały jak kwiatek pelargonii.

Podobny obraz

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *