czerwone korale

 

Przeciekają mi między palcami czerwone drewniane krople.

Mój nowy różaniec wygląda jak korale góralskiej dziewczyny. Jest tak jasny, że rozświetla swym kolorem miejsce, w którym leży. Dlatego może trudniej będzie go zgubić i łatwiej znaleźć. Kupiłam go z tą myślą. Na Jasnej Górze.

Znów tam byłam. W złotym domu naszej matki.

Nawet nie wiecie ile wysiłku i starań mnie to kosztowało, by pragnienie bycia tam przekuć w szkolną wycieczkę- pielgrzymkę, by zebrać chętnych, pokonać piętrzące się niebotycznie przeciwności, zaczarować słotną jesień, ściągnąć z nieba szwadrony Aniołów, które ochroniłyby całą wyprawę.

Uśmiecham się, wspominając to wszystko, a między palcami ścieka mi czerwony góralski sznur korali. Mój nowy różaniec.

Cały październik był nadzwyczaj trudny i nadzwyczaj bogaty. Zaczynam się zastanawiać czy trud i bogactwo nie idą w parze i nie warunkują się nawzajem.

Wciąż jest trudno, czasem brak oddechu, czasem sił, czasem wieczorem padam jak ptak rozbity o szybę. A jednak wstaję rano, choć tylko o jeden ton różni się szarość jesiennego świtu od szarości jesiennego zmierzchu. Jeden prawie niedostrzegalny ton. 

Mrużę oczy, by dostrzec ten niuans.

Złote liście lipy rozrzucone wokół kościoła błyszczą w deszczowym wieczorze. Czerwony różaniec leży w jasnej plamie lampki przy mojej poduszce.

Zawsze mamy wybór: pozostać w mroku, czy szukać światła.

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *