droga – zawierzenie

 

Głos powiedział: poczekaj, więc czekałam.

Głos zamilkł.

 

Dwa tygodnie później Ewa – moja koleżanka z pracy wzięła mnie na stronę i szeptem zapytała:

– Rut, nie wiesz może jak i gdzie można przyjąć Szkaplerz Karmelitański? Chciałabym się oddać w opiekę Maryi.

Wierzcie mi, że omalże się nie roześmiałam.

– Nie wiem. – powiedziałam – Ale się dowiem i przyjmę go razem z tobą.

Niedługo potem odbyła się w naszym domu kameralna uroczystość przyjęcia szkaplerzy.

Ksawery pobłogosławił je i założył na szyję nie tylko mnie i Ewie, ale także jej mamie, siostrze, siostrzenicom oraz mojemu mężowi i dzieciom.

Od tamtego dnia – zgodnie z obietnicą – nieprzerwanie dzieją się cuda.

Przede wszystkim cud mojej miłości do Matki i miłości do różańca, który stał się moją codzienną modlitwą. Dla mnie to są niesamowite znaki, bo tylko ja jedna wiem jak strasznie nie kochałam i jak bardzo teraz kocham. Jak unikałam modlitwy różańcowej i jak jej teraz pragnę. Nie ma dnia bym nie klękała przed obrazkiem Maryi i nie brała sznura paciorków do ręki. Mój mąż od wielu miesięcy nieustannie odmawia Nowennę Pompejańską – bardzo trudną modlitwę, którą można porównać do Mont Everestu pobożności maryjnej.

Zmieniło się wszystko. W nas, pomiędzy nami, przy nas.

Doświadczam cudu nieustannego nawracania i przemiany życia, w tym wyznania grzechów nigdy nie wyznanych, tych nieuświadamianych nawet; niesamowitej wrażliwości sumienia, zrozumienia tego, co dotąd rodziło bunt, poddania się Bożemu prowadzeniu nawet w sferze finansów.

Wszystko, wszystko przeniknęła łaska i nadal jak strumień drąży coraz głębiej.

Maryja prowadzi nas tak ekscytującą drogą ku świętości, że trudno to opisać nawet gdyby wydrukować grubą książkę. Spróbuję Wam z czasem opowiedzieć choć trochę z tego czym żyjemy dziś.

 

 Wczoraj było wspomnienie bł. Edyty Stein. Gdy szukałam czegoś o niej, pierwsze zdanie na jakie się natknęłam to jej słowa. O dziwo, dokładnie o tym o czym pisałam Wam wczoraj:)

Łaska nie dokona swego dzieła w duszach, które z własnej woli na nią się nie otworzą; również Maryja nie wypełni swego macierzyństwa tam, gdzie się Jej człowiek nie zawierzy.


Co to jest zawierzenie?

Maryja prosi: Pozwól mi być Twoją Matką. Pozwól zaopiekować się Tobą.

Zawierzyć to pozwolić Jej, by nas kochała.

Nic więcej.

Reszta dzieje się sama.

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *