droga – przejście przez ciemną dolinę

 

Tak Jej nie chciałam, tak Ją odrzucałam.

Jak zbuntowane dziecko, które uderza matkę w policzek i krzyczy wyzywająco: nie kocham cię!!!

Przez całe moje życie nie wyrażałam zgody na Maryję. Różaniec bolał niemal fizycznie. Był katorgą. Pieśni o Niej wydawały się śmieszne i naiwne. Tytuły w litanii jak majaczenia obłąkanego. Jaka Różo duchowna? Jaka Bramo niebios? Jaka Gwiazdo zaranna?

Czułam złość, gdy ktoś mówił o Niej, bo – jak twierdziłam – odbierał tym chwałę Jej Synowi. Ksawery doprowadzał mnie do szału, gdy zachęcał podczas trudnych ciąż, bym wpatrywała się w Maryję i z Niej czerpała siły.

Ludowa pobożność, kapliczki, figurki Maryi o pyzatych policzkach i koralikach zamiast oczu były przedmiotem moich kpin.

A Ona wciąż gdzieś się pojawiała. Uporczywie. Jedna figurka w szkole, druga znaleziona podczas remontu na strychu. Babcia niebieska, która przykuta do łóżka wciąż szeptała różaniec, aż do śmierci.

Skąd we mnie taka złość?

 

Jednocześnie przeżywałam coś strasznego. Moje serce nieustannie, od kiedy sięgnę pamięcią było przerażone. Wciąż wydawało mi się, że śmierć krąży wokół i zabierze mnie lub kogoś mi drogiego.

Strach. Potworny, obezwładniający, nigdy nie gasnący strach.

Wszystko kojarzyło się ze śmiercią. Podróż, wyjście z domu, znamię na skórze , spacer po lesie, wypadanie włosów, spóźnienie się dziecka ze szkoły, problemy z ciążą. Byłam jak oszalała. W swoim życiu napisałam kilka testamentów, bo byłam pewna, że umrę niebawem.

W końcu doszłam do takiego momentu, gdy musiałam przyznać sama przed sobą, że to nie jest normalne i że dłużej tego nie dam rady dźwigać. Bo nie jest życiem umieranie dziesięć razy na dobę.

 

Piszę o tym, bo może ktoś z Was przechodzi ciemną dolinę. Jeśli moja historia się wydarzyła, to może także dlatego, by komuś pomóc. Nasze opowieści nie są naszą własnością. Jak wszystkim – można się nimi dzielić.

 

cdn.

 

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *