niespodzianki

 

Dusio od ponad tygodnia przebywa na Śląsku u swego wakacyjnego przyjaciela, a syna naszych przyjaciół ze studiów. Niedługo i my wyruszamy po nowe przygody i po zwrot syna.

Tymczasem tęsknota kwitnie, a robienie niespodzianek inspirowanych nostalgią okazało się bardzo zaraźliwe.

Laurka siedzi i wbija z impetem kolejny gwóźdź w deseczkę.

– To będzie niespodzianka dla Adasia jak wróci. – relacjonuje zgromadzonym wokół domownikom i sięga po kolejny gwozdek.

Oczywiście i gwoździe i młotek i chyba nawet deseczka zostały wygrzebane z mini-warsztatu brata, który to warsztat tymczasowo – na skutek remontu – znajduje się pod biurkiem. Standardowo cały sprzęt jest na biurku i bywa tylko delikatnie odsuwany na czas odrabiania lekcji np. Kiedyś zrobię zdjęcie – obiecuję, bo widok wart jest uwiecznienia:)

– A dla mnie to nie zrobiłaś niespodzianki. – skarży się Nusia w kierunku stukającej młotkiem siostrzyczki.

– Bo nie wyjechałaś. – odpiera zarzut , nie przerywając sobie pracy.

– Wyjechałam. Byłam na Zielonej Szkole.

– Ale nie długo. – maluch ma spory zasób argumentów.

– Właśnie, że na długo. – nie poddaje się poszkodowana siostra – Na cały tydzień.

– Nieprawda, bo nie tęskniłam za tobą. – kończy jałową dyskusję mały majsterkowicz.

 

Niespodzianka! Ostatni gwóźdź do trumny – można by rzec:)

 

Rozmiarem tęsknoty można mierzyć czas i odległości. Każdy z nas przerabiał tę prawdę w swoim życiu.

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *