o posiłkach i pociechach

 

Siedzimy z moją cioteczną siostrą Anią w cieniu perukowca podolskiego, w poświstach wiatru dziwnie nachalnego w lipcowe popołudnie. Siedzimy, sernik z brzoskwiniami jemy z nowo-wypróbowanego przepisu od koleżanki z pracy, brzoskwinie ciasteczkowe pogryzamy aż sok nam cieknie po brodzie w trawę, niektórzy kawę popijają, inni – soki. Wokół , jak nawałnica jakaś stadko zmieszane naszych i jej pociech rodzonych i przyszywanych buszuje.

Więc o czym można gadać przy posiłku i pociechach?

O jednym i drugim.

Ania opowiada o swojej młodszej córci Ali. Imię zresztą na cześć naszej Alicji, co by dziecię równie rozsądne i mądre było.

Tymczasem…

– Ona je kozy z nosa – opowiada Ania – Krzyczymy na nią, upominamy, a ona swoje. W końcu pytam ją: Dlaczego to robisz?, a ona na to: Ale mamusiu, to jest takie smaczne.

Wybuchamy śmiechem, sernikiem się krztusimy.

Ale to nie koniec matczynej opowieści.

– Ona je wszystkie paskudztwa. – kontynuuje mama dwulatki – Pewnego dnia siedzi na sedesie, a ja sprzątam w łazience i słyszę nagle jak ona mówi do siebie: Hmm. Kupy jeszcze nie jadłam.

Teraz już prawie wszyscy spadamy z leżaków, krzesełek turystycznych, ławek, a ci, którzy siedzą na kocu, tarzają się w konwulsjach śmiechu.

– Ja się teraz boję nocnik jej dawać! – kończy dramatycznie Ania.

 

Między nami rodzicami nic co ludzkie nie jest obce:)

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *