cuda lata

 

Wakacje w pełni.

Działka, hamak, woda, słońce, trampolina, upały i gwałtowne burze, czarne jak smoła wiejskie noce, śpiew ptaków o poranku, rosa na palcach stóp, mokre maliny prosto z krzaka, chabry i maki, ciasto jogurtowe przywodzące na myśl Agaję, książka czytana w cieniu drzewa, piski dzieci oblewanych wodą, kaczki puszczane na tafli jeziora, mokre stopy w szorstkich skarpetach żwiru, mgły o poranku, czerwona kula słońca staczająca się za widnokrąg, nieustanne pakowanie toreb i ich rozpakowywanie, suszenie strojów kąpielowych na balkonie, poziomki nanizane przez dzieci na źdźbło trawy, działka otulona miodnym zapachem, rwanie kwiatów lipy przy wtórze pszczelej orkiestry , pulsujące, poparzone pokrzywami nogi, ręce lepkie od soku zrywanych porzeczek, letnie deszcze jak ciepły prysznic, krótkie noce pełne szalonych snów i długie dni, po których padasz zemdlony.

Lato.

Można je kochać lub nienawidzić, ale nie można o nim powiedzieć, że nie kręci się od niego w głowie. Jak po młodym winie.

Póki co jesteśmy wszyscy razem, ale za chwilę dzieciaki się rozjadą w różne strony i nie będziemy się widzieć całymi tygodniami. Skończyły się czasy, gdy siadaliśmy z Misiem i sami planowaliśmy co robimy z wakacjami. Teraz jest to już trudna sztuka dopasowywania się z terminami do planów naszych dzieci.

Tylko najmłodsza Laurka wciąż zostaje z nami, choć i to zapewne się zmieni za rok, gdy będzie już absolwentką zerówki.

Ach. Czas tak szybko płynie.

Ala już za cztery lata pójdzie na studia, Dusio w chwilę potem. Może po studiach już do nas nie wrócą, może to jedne z ostatnich wakacji na wspólne noclegi na letnisku, ogniska o zmroku, wyjazdy nad jeziorko. A może wrócą, choć już zupełnie inni.

Coś się kończy, coś się zaczyna.

Tymczasem jest dziś. Letni, rześki po wczorajszym deszczu poranek. Kupię nowe kwiatki, bo czas bratków na balkonie już przeminął. Ich kwiaty straciły jaskrawe barwy, zawiązały się brązowe owoce, które pękając rozsypują nasiona drobne jak piasek.

Z każdym rokiem czuję się podobna kwiatom, które rozsypały nasiona. Obok mnie rosną już bujnie moje dzieci.

Taki urok lata.

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *