Ciepło.
Gdy tylko mamy czas, spędzamy go na działce.
Zauważyliście? – czas spędza się jakby było to stado owiec sprowadzanych z gór. Białe obłoki spędzane przez juhasów. Cudny jest ten nasz język. Magiczny. Pełen świeżych jak majowa trawa skojarzeń.
Ale to była dygresja, tymczasem czeka kilka historyjek z ostatnich dni.
Pomiędzy dwiema brzozami jest zawieszona huśtawka. Na bardzo długich sznurach. Wprawiona w ruch umiejętnie, taktownie i długo daje złudzenie fruwania w przestworzach. Nie mnie, bo nie lubię akurat takich zaburzeń błędnika, ale Laurce daje złudzeń wiele.
I oto tatuś huśta ją, a jeden z wymachów jest tak zamaszysty, że dziecię – na poły przerażone i zachwycone wykrzykuje:
– Oj! Mało nie dostałam ZAPAŁU!!!
Siedzę na tarasiku. Zajęta tylko i wyłącznie byciem. Nagle zza budynku wybiega kolorowy kształt.
– Chodź mamo, chodź! – krzyczy zaaferowana córka.
– Po co? – pytam wyrwana z ciszy.
– Pokażę ci niespodziankę.
Nie chce mi się za skarby świata ruszać z tego miejsca, ale i tak nikt mi żadnych skarbów nie oferuje, więc … wkładam kroksy i idę.
– Zobacz – tajemniczo mówi Laurka i wskazuje na trampolinę – Ślady naszych niewidzialnych stóp:)
– Acha. – potwierdzam z tym samym inteligentnym zachwytem, z jakim podziwiano szaty cesarza, który był nagi.
Tylko dzieci widzą niewidzialne ślady. My potrafimy przeoczyć nawet te najbardziej widoczne:)
Udało się nam znaleźć osiem truskawek na naszym zagonku. Laurka jako najsprawiedliwszy wśród narodów rozdziela plon na całą rodzinkę.
– Jedna dla taty, druga dla mamy, trzecia dla mnie… – wylicza, odkładając owoce na stolik.
– Ja nie chcę. – zgłasza natychmiastową rezygnację tato.
– Ufff! – z ulgą wzdycha córeczka i szybko ładuje truskawkę do buzi:)
Ubieram rankiem najmłodszą córeczkę, a ona na to:
– Jak to dobrze jest mieć taką pracowitą mamusię:)
– I tatusia, prawda? – dorzucam.
– I pracowitego tatusia, który jeździ na działkę i majstruje – rozwija myśl pociecha.
Jak to dobrze mieć takie dzieci. To naprawdę błogosławieństwo. Od dzieci robi się ciepło w sercu i w tym cieple można spędzać czas jak baranki z hal.
