istota drzewa

 

Mamy na działce paulownie puszyste, zwane inaczej cesarskimi drzewkami szczęścia.

Było ich więcej, ale przetrwały tylko trzy. Wszystkie wyhodowane z ziarenek, w tym samym czasie, ziemi i okolicznościach, podlewane ta samą ręką ( mojej teściowej, którą poprosiłam o wyhodowanie roślin).

Potem trafiły na działkę w miejsce zwane przez nas inkubatorem – zaciszne, żyzne, osłonięte przed wiatrem i zbyt ostrymi promieniami słońca.

Gdy podrosły, dwie sadzonki przeniosłam na docelowe kwatery – od frontu budynku. W wyobraźni już widziałam jak za lat kilka z okien będzie można podziwiać duże kielichy kwiatów, a piękny aromat zaplącze się w firanki przyszłego domu. Jedna sadzonka została w inkubatorze, bo miała być prezentem dla kogoś, kto również ma działkę.

Po jednym sezonie okazało się jednak, że drzewko tak wybujało, że żadną miarą nie da się go ofiarować nikomu, nie narażając go na śmierć. Przeprowadzka gdziekolwiek nie wchodziła w grę, więc zostało, coraz głębiej puszczając korzenie w żyzną glebę i wybijając pędy wysoko w przestworza.

Dziś jest drzewkiem dwukrotnie przewyższającym mnie samą, a tymczasem jego dwaj bracia – posadzeni na ubogiej glebie, narażeni na skwar i silne wiatry – mogliby by być nazwani co najwyżej krzewami.

Co roku trzy drzewa owijam na zimę. To najwyższe tylko tyle ile zdołam, malców opatulam szczelniej. Co roku drżę z obawy czy przetrwają i co roku wraz z wiosną odżywają na pędach pąki i moja nadzieja.

Kilka dni temu – siedząc na swoim zielonym leżaku – zauważyłam ptaka, który wylądował na gałęzi małego drzewka. Był pewny i spokojny jakby nie siedział pół metra nad ziemią, a wysoko w koronie olbrzymiego dębu.

„Wyglądasz jak krzew, mały i kruchy, – pomyślałam – ale ptak na gałęzi rozpoznał w tobie drzewo. Podobnie jak kobieta budzi się kobietą pod pierwszym czułym gestem mężczyzny, a mężczyzna – mężczyzną przy kobiecie, która mu zaufa.”

 

Nie jest ważne jak jesteśmy maleńcy, jak trudno nam było wzrastać, jak obeszło się z nami życie, nie są ważne wichury, które łamały nam gałęzie, susze, które spalały nas na popiół i zimno, które ścinało krew w żyłach. W samym środku jesteśmy tym, kim jesteśmy. I nic tego nie zmieni.

Nawet gdyby nigdy nie pojawił się ptak, który rozpozna w nas drzewo.

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *