Bill Długoręki

 

Lala gra małą piłeczką w nogę z bratem.

Ku mej uldze tym razem wynieśli się do pokoju Ali, więc w spokoju ducha nurzam się we „Wnuczce do orzechów”.

JEST!!! Nareszcie!!! Kora przywiozła z Poznania jeszcze ciepłą książkę. Kajała się, że nie zdążyła kupić rogali świętomarcińskich, ale na rogalach mi zupełnie nie zależy. W nich trudno się nurzać:)

Dalekie odgłosy walki piłkarskiej trochę rozpraszają, ale są o niebo lepsze od bliskich odgłosów rozgrywki i o półtora nieba lepsze od piłki stale lądującej na mojej głowie:)

Spokój, błogość, relaks, odległe żeglowanie po losach rodziny Borejków. Wtem żeglowanie się urywa jakby ktoś znienacka kotwicę rzucił. Wparowuje Lala.

– Mamo, mamo!!! – krzyczy – Mozes mi wyjąć piłke spod łóska składanego?

– A tam nie ma nikogo, kto ci pomoże? – pytam, choć wyraźnie słyszę odgłosy pełnych trybun w rejonie rozgrywania meczu.

– Tak. – potwierdza córka – Ale nie s długą lęką. – zgłasza zastrzeżenie.

Słusznie. Nikt w rodzinie nie może się równać ze mną jeśli chodzi o długość rąk:)

 

I szybkość czytania. Choć w tym drugim mam silną i stale rosnącą konkurencję. Ala:)

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *