forpoczta świąt

 

– Mamo, co to jest Fenilini? – pyta Lala z rozwianym włosem.

– Jakieś włoskie ciasteczka? – szukam skojarzeń zapętlonych w moje mózgowe zwoje.

– Nie, takie zwiezątko, któle Mikołaj ma psy sobie. – prowadzi mnie mała nawigacja myślowa.

– Renifer?

– Tak, Fenifel!!! – wykrzykuje radosne „Eureka” i znika za drzwiami.

 

Święta tuż, tuż. A ja wciąż nie mam słoika miodu do pierniczków:(

 

 

psyjdzie fenifel i nie będzie miał wziąć cegoś na ząb:) Ech.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *