Chodzimy raz w tygodniu do biblioteki na zajęcia dla maluszków.
Miła pani Ania wałkuje temat jesieni.
– Jak się nazywa taki mały deszczyk?
Cisza. Pięć czterolatek spogląda na siebie ze zdziwieniem.
– Ka- pu- śnia – czek. – podpowiada niezrażona pani.
– A deszczyk większy od kapuśniaczka? – pada kolejne pytanie.
Wśród czterolatek konsternacja.
– No. – zachęca pani z jasnym uśmiechem.
Wtedy Laurka wypala w tym samym rytmie:
– KA – PU -ŚNIAK. 🙂
Tadam. Zagadka rozwiązana. Większy od kapuśniaczka jest kapuśniak!!!
I smaczniejszy na dodatek.
A u nas dziś na obiad bigosik:)
