fortele i zasady

 

Coś o graniu i wygrywaniu.

Laurka podczas wakacji grywała z dziadkiem w karty. Zasady jakieś tam były, gra bliżej nieokreślona, ale finał taki, że dziadek wygrał z wnuczką. Ta zorientowawszy się w jednej chwili ku czemu rzecz cała zmierza, spojrzała spod grzywki na rywala i słodziutko podsumowała:

– No to wygraliśmy dziadku!

Dobre podejście, nieprawdaż? Bo po co się od razu zżymać i gniewać, skoro można potraktować sukces kolektywnie:)

Ale można zastosować jeszcze inny fortel.

Gramy w piłkę. Ja rzucam do Laurki, a ona do mnie.

Jakoś tak oczywiste wydaje się to, że lepiej gra ten, który dobrze łapie. Ale nigdy nie można być pewnym. Rzucam. Piłka odbija się od rączek córki i ucieka.

– Oj! – ze współczuciem przejmuje się Laurka – Nie udało ci się mamo:)

No, nie udało.

 

W grze nie liczy się kto wygra, ważniejsza jest rola komentatora sportowego.

I nikt nas nie przekona, że czarne to czarne, a białe to białe:) – chciałoby się zacytować.

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *