sokratejczycy przy stole

Rozmawiamy o Bogu. Przy kuchennym stole. Dla równowagi materii i ducha na stole stoi ciasto chałwowe.

– Mamo, ty dużo wiesz o Bogu? – pyta nagle Nusia.

– Nawet jeśli dużo o nim wiemy, to i tak może się okazać, że nic o Nim nie wiemy. – odpowiadam z samej głębi mego serca, tam gdzie pokłady pokory wciąż niewyczerpane płyną pogodnym strumieniem. Czuję się niesyta wiedzy i jednocześnie szczęśliwie z tą słabością pogodzona.

– Ktoś, kto wie, że mało wie, wie bardzo dużo. – nagle odzywa się obok mnie głos.

Sokrates?

Dusio.

Patrzy mi prosto w oczy swoim kasztanowym spojrzeniem.

Patrzy mi prosto w serce. Ponad kuchennym stołem okrytym różowym obrusem.

Przeszywa swą mądrością setki wieków wstecz aż do pokornego wyznania: „Wiem, że nic nie wiem”.

12-letni chłopiec o przenikliwym spojrzeniu i umyśle.

Czasem rozpiera mnie duma. I nie ma nic wspólnego z pychą.

 

No, chyba, że akurat na stole stoi ciasto. Pycha:)

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *