– Psetnij mi na lówne cęści – prosi prawie czterolatka wręczając kawałek zagiętej tekturki.
Psecinam.
Laurka wraca na miejsce swojej pracy, a buduje właśnie stodołę z pudełek i cały dom z wyposażeniem. Nusia, która była inspiracją, montuje obok małe Bullerbyn. Też z pudełek.
– Gdzie moja kanapa???!!! – wybucha nagle lament na placu budowy – Kto zablał moją kanapę?! – rozgląda się mały majster. Wiadomo, na budowie wszystko ginie.
– Niuniu – kojąco odpowiada siostra znad dachów swego Bullerbyn – przecież dałaś do przecięcia mamie.
– Aaaaa. – wyhamowuje lamentacje Laurcia .
Dobra pamięć, acz krótka:)
– Więc to była kanapa? – dopytuję dla pewności, bo wyobraźnię mam wielką, lecz też z ACZEM.
Wielką, acz ograniczoną:)
Tak. Zagięta tekturka była kanapą, a po przecięciu jest dwoma fotelami.
