o nienasyceniu

 

Laurka ściąga z parapetu mały tomik oprawny w foliową granatową okładkę. Zaraz potem ściąga coś co grzechocze jak korale. Usadawia się w znajomy mi sposób i układa na kolanach zdobycze z wyraźnym zamiarem ich użycia.

Otwiera tomik i zagłębia w nim wzrok, potem bierze drewniany różaniec.

 

– Przed chwilą się modliłaś. Może już wystarczy – oponuję ze śmiechem, widząc jak wertuje moją Biblię.

– Nie. Jesce jedno POMODLENIE. – wyjaśnia poważnie i unosi palec jak kropkę nad i. Zupełnie jak to mają w zwyczaju rasowi kaznodzieje.

 

Dzieci są lustrami. Łatwo się w nich przejrzeć.

Jak to dobrze, że czasem – zaglądając w głąb ich oczu – można odnaleźć tych lepszych siebie. I uśmiechnąć się. Zupełnie tym samym uśmiechem, jakim patrzymy na promień słońca, który przedarł się przez chmury.

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *