cudowna mikstura

 

Lato, kapryśne, bo kapryśne, ale zawsze lato.

Lato rozcierające nam po twarzach „brązik” opalenizny i znaczące te bardziej odstające części ciała zadrapaniami, siniakami i strupkami – nieodzownymi przy bliskich kontaktach z naturą, jakie wznowiliśmy tuż po stopnieniu śniegu. Nieuniknionymi przy takiej ilości odstających części ciała, jakimi dysponują chudzielcy jak my:)

Laurka celebruje świeżą kontuzję obdartego kolanka.

Wśród wielu środków leczących jeden okazuje się mieć wpływ cudowny.

– Hmmm. – rozkoszuje się trzylatka przechylając raz po raz kubek i mocząc w nim koralowe usta.

– Ta helbata dociela do kolana i psestaje boleć. – dzieli się równie świeżymi jak rana doznaniami.

 

Herbata dociera do kolana:)

Ciekawy przewód pokarmowy ma nasza najmłodsza pociecha.

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *