– Ence pence, w której ręce? – wplątuje mi się w poranny sen pytanko Nusi.
Wciąż nie otwierając oczu, nasłuchuję. Stawka idzie o jakąś kulkę.
– Ja chcie kulke!!! – domaga się Laurka.
– Ence pence, w której ręce? – nieugięcie powtarza starsza siostra.
– W tej!!!
– Nie.
Tutaj następuje kilka nieudanych trafień, bo wciąż ręka nie ta co trzeba.
– No to chcie wypowiedzieć zicienie. – zmienia taktykę zniecierpliwiony maluszek.
– Jakie? – daje się wmanewrować Nusia.
– CHCIE MIEĆ KULKĘ.
Życzenia są lepsze i bardziej pewne niż ruletka:) – stwierdzam już zupełnie na trzeźwo i…
… budzę się z uśmiechem na twarzy.
Słońce wciąż się waha czy wyjść zza chmur czy nie, ale mając dzieci , nie zawsze potrzebuję słońca.
Chcę mieć słońce i mam:)
