Wiosna.
Wszystko kwitnie. I tulipany w szalonych kolorach, i niezapominajki całym łanem podobnym błękitnemu potokowi, i stokrotki jak białe gwiazdy wyszyte na trawniku, i migdałek – nowy lokator działki, i mlecze zwane mniszkami, choć do mnichów zupełnie niepodobne, i jabłonie odmian wszelakich…
A co nie kwitnie, zbiera się do kwitnienia. Pęcznieje, płatki rozchyla jak usta, pręży muskuły pod baldachimem słonecznego światła.
Wszystko kwitnie. Ale nic jeszcze nie dojrzewa.
No, prawie nic.
Tatuś z dziećmi siedzą przy stole i prowadzą głośną dysputę po co ludziom włosy w niektórych dziwnych miejscach. Na przykład na nogach.
– Gdy ludzie dojrzewają, to pojawia się więcej włosów. To znak, że ktoś staje się dojrzały. – tłumaczy tatuś zawiłą kwestię.
Nusia słucha uważnie, potem podwija nogawki dresów. Jeszcze uważniej ogląda swoje włoski na nogach. Ciemne i dość gęste.
– To ja już jestem zupełnie dojrzała. – podsumowuje oględziny z delikatnie wyczuwalną nutką samozadowolenia w głosie:)
Niektórzy nie zwlekają z dojrzewaniem tak długo jak jabłka i czereśnie.
