nawiasy dni i lat

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Ostatnio moje dni zamykam w dwie
klamry, dwa rytuały, które spinają każdą dobę.

Pierwszy poranny to chwila, gdy
zamykam się w Nusiowym pokoiku, który był kiedyś moim dziewczęcym pokojem.
Uchylam okno, niezależnie od aury za nim, wtykam nos w szczelinę i pozwalam
płucom napełnić się chłodnym powietrzem. Oczom pozwalam zawiesić wzrok na
drzewach w sadzie, na gołębiu szarym przycupniętym jak mała grudka na
chropowatej gałęzi jabłoni, wodzić za podobnym do błyskawicy lotem wróbli,
dystyngowanym spacerem wyfraczonych czarnych kawek. Potem siadam na córeczkowym
łóżeczku i czytam psalmy i Ewangelię na dany dzień. Oczywiście w tym czasie
wybuchają już w dalszej części domu odgłosy świadczące o panicznym poszukiwaniu
mamy vel żony:)

Ale – tak czy owak – jest to
chwila zupełnie dla mnie; czas, kiedy łapię oddech na cały nadchodzący dzień.
Chłód poranka obmywa moje senne jeszcze ciało, a Słowo przelewa się przez serce
cienką szemrzącą stróżką.

To trwa kilka minut, a potem
otwieram drzwi i wychodzę. Czasem drzwi same się uchylają cichutko za sprawą
małej rączki uczepionej do klamki z drugiej strony rzeczywistości:) Czasami? Może raczej "zwykle" niż "czasami".

Klamra jednak już powstała,
została otwarta.

 

Cała treść, jaka się w niej pojawi,
zależy od bardzo wielu rzeczy; jest zbyt bujna i nieprzewidywalna, by próbować
ją opisać inaczej jak w krótkich scenkach, które zwykle tu umieszczam.

A potem nadchodzi wieczór,
wszystko znów cichnie. Laurka po standardowym zestawie bajek wymyślonych przez
mamę, z których pierwsza musi być o Wiewiórku, druga – o Tygrysku, a trzecia –
o Żyrafie  (zawsze w tej samej kojącej
kolejności) przetacza się bliżej tatusia i usypia głaskana po pleckach. Dusio
przez chwilę jeszcze pali lampkę w swoim pokoju ( czyta lub myśli), o czym
świadczy ścieląca się na podłodze smuga światła. A potem wszystko gaśnie,
zamyka oczy, wyrównuje oddech.

Wszystko poza mną i choinką. 

Z głową na mojej ukochanej
poduszce z napisem „Merry Christmas”, patrzę na jej roziskrzoną, magiczną
postać, pochyloną nieco w kierunku nocy za balkonowymi drzwiami. Wszystko , co
w niej piękne, jest piękniejsze niż zwykle; wszystko co ciepłe, staje się
cieplejsze; blask lampek więdnący nieco w pełni dnia, teraz jest podobny
światłu gwiazd.

Wtedy, pod koniec dnia, moje serce podmywają fale wdzięczności.
Pomiędzy senne widziadła wplątują się ciche głosy:

Dziękuję za choinkę, za dzieci,

Dziękuję za męża, jego miłość,

Dziękuję za takie życie, za każdą
chwilę dzisiejszego dnia,

Dziękuję za ciepłą kołdrę i miękką
poduszkę,

Dziękuję za to, że dajesz ile
potrzebujemy,

Dziękuję za noc, za odpoczynek,
ale i za trud i smutki dziękuję,

Dziękuję, dziękuję, dziękuję…

Nie nazywam tego modlitwą, choć
pewnie nią jest.

Te głosy odprowadzają mnie na
drugi brzeg.

Pyk.

Nim zasnę, wyjmuję wtyczkę z
kontaktu. Choinka gaśnie.

 

Klamra zamknięta.

 

 

 

Klamry.

 

Niech Stary Rok odejdzie spięty
klamrą wdzięczności, a Nowy zacznie od głębokiego wdechu nadziei i zaufania.

 

Tego i nam i Wam kochani życzę:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *