cioś fajnego

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– Co robimy na Sylwestra? – pyta Miś rozciągnięty wygodnie na podłodze w
pobliżu choinki.

– Cioś FAJNEGO!!! – wykrzykuje z entuzjazmem najmłodsza latorośl zajęta
odrysowywaniem obrazków według szablonów, które dostała jako podarunek
pod-choinkowy.

Rut siedzi pomiędzy małym stolikiem okrytym obrusem w serduszka, a
kolorową jak arabskie baśnie choinką. Siedzi z plecami przy grzejniku i na
chwilę odchyla książkę od nosa żeby się uśmiechnąć do scenki rodzajowej,
rozpostartej na dywanie.

Rodzinność i ciepło kipi z każdego kąta.

Gdzieś w tle Nusia gra na keyboardzie zwariowane wariacje własnej
kompozycji, Dusio słucha zwiewnej jak mgła Eny’i, Ala i Kora toną tragicznie w
swoich lekturach i są już stracone dla świata zupełnie. Ciepło bijące od
grzejnika porusza bibułkowe ozdoby, mieniące się łańcuchy, sprawia, że
pierniczki wirując rozsiewają swój zapach zmieszany z wonią igliwia.

Za oknem ani krztyny śniegu, ale dach małej drewnianej szopki okryty
szydełkową serwetą wygląda jak przysypany girlandami białego puchu. Trzy
aniołki czuwają nad Małym i Mama wpatrzona weń oczami jak bławatki.

I jeszcze herbata gorąca z cytryną grzeje myśli, a ciepły sweter w kolorze
gorzkiej czekolady resztę bytu.

 

 

Nusia rysuje na podłodze.

– Już wiem, co zrobię na mamy urodziny. – dzieli się informacją spod
spływających na kartkę ciemnych fal włosów.

– Ja teś dam plezient dla ciebie. – słodzi Laurka wspinając się mamie na
kolana. Dała sobie  zrobić króciutkie
warkoczyki i wygląda z nimi jeszcze bardziej filuternie niż zwykle. Z kolan
rozgląda się po pokoju jak majtek z pokładu. Nagle w morzu przedmiotów
dostrzega coś wartego upolowania. Zeskakuje i łapie jednego z aniołków
strzegących stajenki, potem owija go prędziutko w szaro-srebrny papier ( ten
sam, z którego dzień wcześniej zrobiliśmy aniołkom giezełka) i podaje krasząc
podarunek czekoladowo wymazanym uśmiechem.

– To dla ciebie. – mówi. – Pleziencik. Na ulodziny.

– Będzieś zie mną śpiewać? – natychmiast dorzuca istotne dla sprawy
pytanie.

– Na urodzinach?

– Tak.

– Będę – zgadza się przyszła jubilatka – I będziemy tańczyć.

– Nie, tańcić nie. Tilko śpiewać.

Wszystko zaplanowane.

 

 

Zapach bigosu przenika aż do najdalszego pokoju, w którym Rut odpisuje na
maila od koleżanki Słowaczki. Nie sposób o tym nie wspomnieć w liście. Bigos
jest ze szlachetnym dodatkiem udźca sarniego i przywodzi na myśl czasy
sarmackie. Aż bulgocze szlachecka krew w żyłach:) Max- ornitolog przywiózł
sarninę na święta i cała familia po raz pierwszy w życiu skosztowała tego
specjału. Teraz – to co zostało – zmarnować się nie mogło i Miś z Rut wpadli na
pomysł końcoworocznego bigosu. Wszystkie resztki roku można w nim utopić,
wszystkie żale i kwaśne jak kapusta smutki, wspomnienia jak suszone grzyby.
Odgotować, odlać , doprawić winem jak krew czerwonym, wytrawnym – wprost
stworzonym dla wytrawnych graczy w grze zwanej życiem. Taki bigos to sama
metafora, czysta alegoria i poezja.

 

Dziś mija piętnasty rok ze złotą obrączką na palcu. Rocznica
wcześniejszego niż ten kwietniowy ślubu cywilnego. Do reszty wina Miś wsypuje
biały kryształ. Sypie się słodycz przez lejek do szmaragdowej butelki z napisem
Cabernet Sauvignon. Szlachetny szczep. Ksawery zawsze się z nich w takich
razach śmieje, że profanują królewski trunek. Może i tak, ale podobnie usiłują
każdy dzień wytrawny dosłodzić, więc to nawet nie kwestia smaku, ale znów
poezja.

 

Poezja to także siedzieć przy gorącej kozie na letnisku, słyszeć jak
strzelają płomienie w jej żeliwnym brzuszysku, grzać stopy i dłonie, a za oknem
mieć widok, którego nie powstydziłby się Rembrandt. W jednym momencie wszystko w
głowie płonie, huczą pomysły, którymi oboje z Misiem przerzucają się naprędce. Tu
trzeba zrobić to, a może uda się i tamto. Dzieci biegają po sadzie zaprzątnięte
swymi własnymi marzeniami.


 

Dlaczego dopiero na Sylwestra?

Od dziś niech życie będzie FAJNE!!!


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *