wnętrza sekund

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4



Kiedy po trzech godzinach
otwieramy auto, otula nas chmura zapachu.

– Co to tak pachnie? – zastanawia
się mężulek.

– Maliny!!! – wykrzykuje Lala
pakując się z butelką i drewnianym klockiem na tylne siedzenie.

Tak, świeże maliny z domieszką
grzybowego aromatu.

Skarby wieziemy z działki do domu.
Jak zawsze.

Prawie zawsze pęki kwiatów wraz z
wielonożnymi lokatorami, którzy ujawniaja się jeszcze w czasie drogi do domu. Czasem
skrzynki  zielonych pomidorów, które na
skutek zmian pogody nie mają szansy dojrzeć, innym czasem pudełeczka malin,
koszyki śliwek drobniutkich zwanych wróblówkami, wiaderka aronii pomarszczonej
jak staruszka, czasem kiście winogronu, ususzone zioła, doniczki z zasadzoną
weń nadzieją nasion.

Skarby wieziemy.

Każdy swoje.

Dzieci czapeczki zielone
kasztanowe, choinkę małą wyratowaną z traw wysokich i przesadzoną do doniczki,
pomysłowo „sdiełane” w tatusiowym warsztacie mebelki dla lalek, gałązki o
szokujących kształtach, szyszki, żołędzie…

 

A potem skarby znajdują nowe
miejsca.

Maliny perkoczą na wolnym ogniu i
napełniają cały dom snem o herbacie z sokiem, grzyby lądują u babci, która jest
stróżem wigilijnych zapasów, doniczki zasiedlają balkon,  lalczyne mebelki trafiają na półki zamienione
w wykwintne pokoje, kasztany, szyszki i żołędzie turlają się to tu to tam pod
nogami, pokrojone w grube plastry zielone pomidory nakładamy do słoików, a
kwiaty…z kwiatami już wiecie co się dzieje.

 

I niemal za każdym razem, gdy
wracamy objuczeni skarbami jesieni pulsują mi w głowie słowa Charbela:

 

„ Każda chwila twojego życia jest koszem stojącym przed
tobą, abyś napełniał go swoim plonem, swoim zbożem i owocami.

Przez jakiś czas stoi przed tobą, ale po chwili przesuwa
się i mija cię z boku – i już nigdy nie będziesz mógł go odzyskać.

Gdy zatrzymasz się i popatrzysz wstecz, zauważysz wszystkie
puste kosze. Dzięki miłosierdziu i łasce Boga napełnią je jedynie łzy skruchy.
Wystarczy ci ta łaska.”

 

Każda sekunda życia jest koszem do
napełnienia.

Czy umiesz Rut napełniać tylko
wiklinowe kosze, tylko szklane butelki i słoje?


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *