niespodziewane zawirowanie fabuły

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Leżą
sobie w dębowym łóżku Dusia.

 Mama, Laurka i sam właściciel leżą jak śledzie
w beczce. Lampka świeci dyskretnym światłem, a oni tym leżeniem dzień swój
zamykają powoli jak ciężkie drewniane drzwi.

I bajką
go jeszcze zamykają szeptaną. O lisku.


Dawno, dawno temu za górami za lasami – zaczyna od sakramentalnej frazy mama –
mieszkał sobie lisek. Pewnego dnia lisek poczuł, że bardzo burczy mu w
brzuszku. Był  bardzo głodny, więc
wyruszył, by poszukać czegoś do zjedzenia. Gdy szedł przez las, spotkał misia.

„A co
to tak burczy głośno?” – zapytał miś.

„A to
mój brzuszek” – odpowiedział lisek – „Bo jestem bardzo głodny misiu”

„Przyniosę
ci grzybków” – powiedział miś.

„Nie,
nie misiu” – odparł lisek – „Ja nie lubię grzybków. Lisy jedzą zupełnie coś
innego”

I lisek
poszedł dalej.

Mama
też wymyśla dalej perypetie liska, że…

na swej
drodze spotkał jeszcze zajączka, który oferował marchewkę i jeżyka, który
chciał mu podarować jabłuszko, ale niestety „liski tego nie jedzą”.

Po
pewnym czasie lisek wyszedł na skraj lasu i zobaczył mały domek, a obok domku
zagrodę, a z zagrody dobiegał bardzo miły głos: Ko-ko ko-ko.

Mamusia
uśmiecha się w tym miejscu, bo już wie, że bajka będzie miała szczęśliwy finał
i lisek jakoś się wykaraska.

– Ko-ko
–ko – powtarza z lubością mamusia i już już ma nakarmić zgłodniałego liska, gdy słyszy…

…..            …..      ……


KULIDZIA!!! – wykrzykuje córeczka ułożona przy lewym boku mamusi.

– Nie –
poprawia opowiadacz bajki – Ko-ko-ko.


KULIDZIA. – córeczka jest nieprzejednana i śmieje się figlarnie mrużąc ciemne
oczy.


KULIDZIA! – powtarza rozbawiona.

 

„No to
trudno.” – myśli mama i kontynuuje opowieść:

 

Lisek
podrapał się w ucho i rzekł:

– O ludzie!!!
Kukurydza. A byłem pewien, że to kurka.

I lisek
wrócił do lasu i zdechł tam z głodu, bo liski nie jedzą kukurydzy.

                        

                                                 KONIEC

 

Siła
wyższa się wtrąciła.

 

A tak
wytrwale mamusia zmierzała do happy endu:)


 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *