przedśpiew o oknie

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Dziś przyszło
okno.

Wielkie.

Kiedyś
będzie pełne słonecznego światła, szumów lasu, cieni  zwiewnych brzozowych, zapachów żywicznych,
ptasiego trelu na dzień dobry i dobranoc.

Kiedyś.

Niedługo.


Będziesz zadowolona – mówi mężulek – Jest olbrzymie.

Rut –
gdyby mogła ściany budowałaby z szyb. Szklane domy jak w „Przedwiośniu”. Ale
ściany będą tradycyjnie z pustaków. Rosną już, nie przejmując się faktem, że śnieg
kopiasty na dworze i do wiosny szmat jeszcze czasu.

Jak
tylko mróz lżeje, on zaciera ręce, pali w kozie i późnymi popołudniami muruje.
Potem robi zdjęcia i rodzinie przywozi do podziwiania jak prace idą.

Jak
postanowili, tak robią.

Letnisko
realnieje w oczach, w wyobraźni obrasta w detale.

Stół
stary wyczyści się, wyszlifuje, pomaluje na miły ciepły kolor. Obrus jakiś mały
staroświecki, wazonik z kwiatkami. Parapet będzie niski, gruby, z litego
drewna, szeroki z kilkoma poduszkami 
żeby usiąść na nim wygodnie i książkę poczytać albo porozmawiać albo
nic-nie-porobić – leniwie jak kot wygrzewać się w promieniach słońca.

– Ach,
przenocować tam, a rano z pierwszym brzaskiem czajnik nastawić, wyjść na
balkon, usiąść, zapatrzeć się na sad, zasłuchać w ptasi śpiew, wypić filiżankę
kawy – marzy ona.


Taaak. – wtóruje córka najstarsza.

      -Ale ty kawy nie możesz – wraca do
rzeczywistości i jej parametrów Rut.

     – To cappuccino – poprawia się zawrócona
ze ścieżki marzeń.

 

Tęsknią. Wszyscy. Do wiosny. Do dni
dłuższych spędzanych aż po zmierzch na działce. Do trawy soczysto-zielonej. Do
rowerów, huśtawki, hamaka, piaskownicy, patio, sadu, ogrodu, drzew, motyli,
kwiatów, do leżaka zielonego, do metalowego stolika, do odpoczynku, do pracy…

Rut w doniczce na parapecie ma
zalążki lilii. Storczyki naraz wszystkie chcą zakwitnąć, łodygami jak zielonymi
palcami przywierają do okien. Ptak jakiś tak radośnie, nie-zimowo zaśpiewał nad
głową. Zapachniało odwilżą. Złoty promień aksamitnie pogłaskał policzek. Aż
załaskotało, bo twarz przyzwyczaiła się do szpilek mrozu.

Okno dziś przyszło.

Wielkie.

Gotowe napełnić się słońcem.

To najlepszy zwiastun, że krok po
kroku zbliżamy się do spełnienia.

Przedwiośnie.

Ono – jak żaden inny czas – uczy dostrzegać i cenić drobiazgi.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *