zapiski na koniec roku

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Gdy
takie rzeczy zdarzają się pod naszą strzechą, mężulek wygłasza w kierunku żony standardowy
apel o treści: Musisz to zapisać!

 

I
zapisuję.

Na
brzegu karteczki, w brązowym notatniku, czasem na mocno już nadwyrężonym dysku
wewnętrznym🙂

 

 

-Masz
czerwone spodenki. Jak święty Mikołaj – komentuję, ubierając dwulatka na spacer
zimowy.


Ho-ho-ho !!! –  dwulatek tubalnym głosem
wczuwa się w rolę ulubionego świętego, który ostatnimi czasy mocno się
przypochlebił licznymi podarkami:)

 

Zapisuję…

 

– Kto
wywalił mój prezent na podłogę? – zgorszona Alicja załamuje ręce nad
wypatroszoną papierową torebką .

W
odpowiedzi z  pokoju obok rozlega się
szuranie.

Znak,
że winowajca dobiera się do kolejnego podarunku. Stoi nad prezentem drugiej
siostry i sprawnymi ruchami wyrzuca wszystko na podłogę.

– Czego
niunia szuka? – zastanawia się mama nakrywszy nicponia.

– Ciekoladki.
– rzuca szybko mały szubrawiec, nie przerywając sobie pracy.

 

Zapisuję…

 

– Zaraz
nalejemy niunię w tyłek.- odgraża się tata post factum innego figla spłatanego
przez dziecię.

– Ja
mam pupę. – prostuje niunia z godnością.

 

Zapisuję…

 

– Myje
ręce!!! – obwieszcza  rozpromieniona
stojąc na środku pokoju. Starsze rodzeństwo ponad głową rozpromienionej gra w
piłkę.

Jeden
rzut oka macierzyńskiego i jest oczywiste, że ręce zacierane w
charakterystycznym geście mycia rzeczywiście są mokre.

– A
czym ty myjesz ręce? – dopytuje jak zwykle nietaktownie mamusia.

I
oczywista nie otrzymuje odpowiedzi bardziej wyczerpującej niż…

– Myje.
– potwierdza rozpromieniona.

– Czym
ona myje ręce? – macierz postanawia uciec się do zeznań świadków. Ci jednak
zgodnie twierdzą, że nie wiedzą, bo grali. Wiedzą tylko, że podrygiwała im
przed nosem i kręciła tyłkiem vel pupą.

Rut nie
pozostaje nic innego jak dokonać pobieżnej obdukcji.

Wniosek
końcowy ze śledztwa: śliną.

Rozpromieniona
rozpromienia się jeszcze szerzej, gdy sprawa wychodzi na jaw.

 

Zapisuję…

 

Czasem
w swoje poczynania wciąga innych. Wczoraj Jezusek z szopki starł kolejne
milimetry gipsowych pięt zjeżdżając z drewnianej poręczy fotela.


Ziuuuuu!!! Ziuuuuu!!!

Kilkadziesiąt
razy:)

 

 

 

Kończy
się rok i ostatni piernik z choinki postradał swe kruche życie. Zostały tylko
niteczki.

A choć
nasze życie równie kruche jak piernikowe, niech będzie tak samo jak on słodkie
i aromatyczne.

 

Do
siego dobrego, pomyślnego, najlepszego roku 2013!!!

Wam wszystkim z drugiej strony okienka.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *