ars poetica

Nasza córka najstarsza odniosła kolejny sukces.
Została nagrodzona za swoje wiersze.
Nagrodę otrzyma prawie z rąk Ernesta Brylla.
A właściwie nie otrzyma, bo w tym czasie wyjeżdża na wycieczkę.

Nie umniejsza to jednak rangi sukcesu.
– Rozumiesz – tłumaczę szeptem mężulkowi, gdy sen spowił dzieci – to zupełnie tak jakbyś ty  dostał nagrodę za osiągnięcia matematyczne z rąk Einsteina.
– Nooo. – ścisłowiec wydaje się teraz rozumieć wagę wydarzenia.

A ja po raz kolejny przekonuję się, że poezja potrzebna jest ludziom, choć … czasem temu przeczą.

Bez poezji nasz świat byłby nie do zniesienia prozaiczny.

tylko ona potrafi poruszyć zapomniane, przykurzone struny gdzieś głęboko w nas
tylko ona zna język wyrażający niewyrażalne

może dlatego, że ten, który wszystko stworzył jest Niewyrażalnym Poetą
.

memento mori

Ta wiosna jest jak film przewijany zbyt szybko.
Nie nadążam nacieszyć się urokiem kwiatów, nie dam rady ścigać się z trawą rosnącą jak na drożdżach, przegapiam kwitnące kasztanowce, nie mam czasu na zachwyty nad listkami i kiełkami z wolna wykluwającymi się z brunatnych gałązek i grud ziemi.
Wszystko co kiedyś trwało kilka dni, tej wiosny trwa niemalże ułamek sekundy.
Jakby czas, obłaskawiony rumak, nagle zerwał wędzidło i poniósł .
Jednego dnia tulipany napęczniały zielonymi pąkami, drugiego zakwitły, a trzeciego ich płatki wyglądały już jak znoszone suknie balowe sprzed wielu sezonów. Czwartego – już ich nie było.
Tawułę – fontannę widziałam rozkwitłą tylko przez moment. Przezornie uwieczniłam go aparatem, bo wyjeżdżaliśmy na trzy majowe dni. Po powrocie było po wszystkim.
Sasanka roześmiała się pięcioma kwiatami o życiu krótkim jednodniowym.
Tylko bez staroświecki, pachnący jak wonności Arabii uparł się i liliowo kołysze się na wietrze od tygodnia.

Wszystko pozostałe kruche, ulotne, przemijające …

I nie sposób odpędzić frazy błąkającej się po głowie:

Dni człowieka są jak trawa. Kwitnie jak kwiat na polu: ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, i miejsce, gdzie był, już go nie pamięta…”.

Ona równie dobrze pasuje do wiosny, jak i do jesieni,więc…

… spacerowałam ostatnio po cmentarzu.

Dziwnie uspokaja mnie to miejsce. Koi, wycisza, godzi ze światem, z ludźmi i ze sobą. Leczy z pośpiechu, powierzchowności, mrzonek, strachu.

Pamiętam, że umrę.

trojka


Nusia i jej cioteczna siostrzyczka Maja mogłyby być dzień i noc razem, a potem noc i dzień, w zerówce, w domu i wszędzie i się im nie znudzi własne towarzystwo.
Obie uwielbiają puzzle, ale nie takie tam z 50 kawałków. Te są dla maluchów. Prawdziwa zabawa zaczyna się od stu kawałków, choć brzmi to prawie jak żargon bywalców kasyna.
Taaak, ze stu kawałkami już można poszaleć:)

Tym razem zgrały wszystkie gry jakie mieliśmy na stanie, karty, memory, żabki, kulki…Na koniec postanowiły nieco się poruszać.
Grają więc w chowanego.
Jedna stoi przy ścianie i liczy, druga buszuje po pokojach w poszukiwaniu kryjówki idealnej. A potem następuje zmiana i druga liczy, a pierwsza buszuje.

Żadna nie domyśla się, że pewne czujne oczko śledzi każdy ich ruch.
Gdy więc padają zemdlone zabawą, nagle czujne oczko, a nawet dwa oczka brązowe wmontowane w główkę zgrabnie obciętą na pazia, osadzoną na szyjce, która wieńczy nieco wypukły z przodu tułowik dreptczący na dwóch zwinnych nóżkach…

Mowa nie o kim innym, a o Lauci.
Pewnym krokiem podchodzi do ściany, przytula główkę do tapety i zaczyna monotonnie odliczać:

– Tsi, tsi, tsi…

Paluszków na stópkach też ma „tsi”.

Laucia jest na obraz Boży i podobnie jak pierwowzór lubi trójcę:)


***

iść, ciągle iść w stronę słońca, w stronę słońca aż po horyzontu kres…



jeśli się wierzy w słońce, cienie są tylko pozorną przeszkodą

a jeśli uwierzyć naprawdę mocno, mogą okazać się dowodem na jego istnienie

*********

wierzę, że wkrótce się o tym przekonam

tymczasem brodzę w smugach cieni

na skróty



– Mamo, a kiedy ksiądz mówi : Szczęść Boże ? – kolejna zagadka Nusi z serii „zaskakujące drogę znienacka”.
– No. Kiedy kogoś spotyka. – wyjaśnia Rut.

Dziecię robi oczy jak pięć złotych.

– To znaczy, że ten ktoś jest jego Bogiem? – nie dowierza prawie sześciolatka

🙂

Skróty myślowe i werbalne bywają pułapkami.