Produkujemy z pięciolatkami portrety na Dzień Mamy.
Narysowałam półprodukt w postaci szablonu z zarysem postaci, a maluchy mają go uzupełnić o szczegóły typu: oczy, nosek, usta, wzorki na bluzce, kolczyki itd.
W międzyczasie dialogujemy sobie kulturalnie, a w kuluarach ( jak się odwrócę) mniej kulturalnie, niektórzy prawie parlamentarnie:)
Podchodzi Kamilka:
– Mama się strasznie ucieszy jak to zobaczy. – zwierza się pokazując swoje dzieło.
– Na pewno. Tak pięknie narysowałaś.
Kamilka zadowolona odchodzi i dorysowuje kwiatki na bluzce. Po chwili wraca z rysunkiem i dodaje rozpromieniona wizją przyszłości:
– Nie, raczej się rozpłacze…
:):):)
No, w każdym bądź razie jej emocje po ujrzeniu portretu ulegną chwilowemu zachwianiu.
tym bardziej, że…
– Twoja mama ma jasne włosy jak ty. – podpowiadam Kamilce
-Nie, teraz ma czerwone. – dziewczynka z przekonaniem zaprzecza, wprawiając mnie w osłupienie, bo przysięgłabym, że rano widziałam mamę Kamilki i że miała włosy koloru blond.
Kamilka bierze czerwoną kredkę.
Mama raczej się rozpłacze:)
