refleksja poranna

– Jak on to robi? – myśli Rut nad kubkiem porannej kawy spożywanej w łóżku pod kołdrą.
Laucia baraszkuje  rześko zupełnie tak jakby od dwunastej w nocy spała jak anioł, a nie budziła się co-i-rusz na cysia.
– Nadzwyczajne… – kontynuuje Rut, której od w/w północy dane było spać dorywczo.
Myśl splata się w jedną materię z rozmową wiedzioną z mężem i zapachem kawy czarnej unoszącym się spomiędzy dłoni.
– Pionowo w górę. Bezbłędnie. – kontempluje dalej wpatrując się w maleńką szarą kropelkę gołębia, który wzbija się w niebo.

– Dlaczego ja tak nie umiem? – pyta Rut sama siebie – Dlaczego kluczę jak klucznik, meandruję jak rzeka, błądzę błądzeniem ( cóż, że dobrym)…?
A przecież znam kierunek nie gorzej niż gołąb.
Może nawet lepiej.


A ja kołuję, zastanawiam się jak jastrząb. Krzykiem rozpaczliwym zachłystuję się jak on.



Daleko mi do lotu gołębiego prostego jak strzała, do gołębiej, ściszonym gardłowym głosem, wymawianej modlitwy.


O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *