Laurcia uwielbia mycie.
Chlapie się, gąbkę wyciska, ciurka nią w brodziku.
Jednego tylko nie znosi. Operacji „mycie włosów”.
Gdy tylko tata położy ją w ciepłej wodzie, włącza się syrena, przy której syreny strażackie to przysłowiowy Pan Pikuś:)
I syrena wyje, póki dziecię na powrót nie przybierze pozycji siedzącej w brodziku.
Reszta rodziny chciała czy nie chciała – przyzwyczaić się do tych chorałów anielskich musiała.
U niektórych nawet przyzwyczajenie miesza się już z odrobiną znieczulicy, bo oto pewnego dnia Nusia wygłosiła takowy tekst:
– Płacz, płacz aż Ci się łzy przemienią w brylanty.- tonem Marka Aureliusza z Krainy Stoików, nie przerywając sobie układania puzzli ze zwierzątkami.
Odezwa motywująca z serii „per aspera ad astra” 🙂
