pascha

Dusio często pyta mnie:
– Mamo, jakie są twoje ulubione kwiaty?
I odpowiedź jest zawsze ta sama. Od wieków. Od kiedy sięgnę pamięcią.

Stokrotki.

Lubię je, bo są maleńkie, bo nie mają ambicji by przerosnąć słoneczniki, przyćmić urodę róż, zawojować zapachem jaśminy.
Bo są niezauważalne i niezauważane czasem.
Bo są pokorne.
I takie właśnie są silne, silniejsze i mężniejsze niż większosć innych kwiatów.
Zdeptane – powstają.
Dotknięte podmuchem mrozu – wciąż żyją.
Po każdej nawałnicy podnoszą się na nowo i spoglądają w słońce.
To one powinny być symbolem Zmartwychwstania, nieustannego, codziennego zmartwychwstawania z codziennych trudów, smutków, chorób.

My w tym roku nie poszliśmy na Triduum Paschalne, ale Triduum przyszło do nas. Uwięzienie Jezusa, jego strach, konanie, smutek, ból i Zmartwychwstawanie stało się naszym udziałem jak nigdy dotąd.
Wierzę, że taki był sens tego wszystkiego, co przeszliśmy.
Wierzę w sens.
Sens wszystkiego. Nawet tego, co pozornie i na pierwszy rzut oka bez sensu się wydaje.
Jego śmierć też uczniom wydała się być bezsensowna, niepasująca do całej historii.
A jednak.
Gdyby nie ona…

Życzymy Wam wszystkim kochanym, choć dalekim przyjaciołom, by te święta odkryły przed Wami wiele tajemnic i sensów. Niech będą zdrowe, radosne, spokojne. Niech będą bliskie.

Niech będą prawdziwą Paschą – przejściem z ciemności do światła.


Rut z rodzinką ( wszyscy już zdrowi:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *