mała apokalipsa

Jest zdanie – wytrych.

Zdanie, które pustoszy psychikę małego człowieka jak świat bomba atomowa.
Zdanie od którego Laurci warzy się mina zupełnie tak jak zwarzyła się Misiowi polewa na ciasto.
Zdanie, od którego rozpacz maluje się na twarzy zupełnie taka jak na obrazie pt. „Krzyk” Muncha, a może nawet jeszcze głębsza.
Zdanie, które grozą przeszywa kości i serduszko rozdziera strasznymi podejrzeniami.
Zdanie, które wyciska łzy z ócz prawie czarnych niemal tak skutecznie i nagle jak cebuli krojenie.
Zdanie, po którym krzyk bólu lotem błyskawicy rozdziera powietrze.
Zdanie, które podrywa natychmiast maleńką pupcię i każe nóżkom biec w pogoni, a rączkom spazmatycznie chwytać skrawki szat matki uchodzącej nie wiedzieć gdzie.
Zdanie najupiorniejsze na świecie, wieszczące koniec życia, radości i bezpieczeństwa.
Gdy przebrzmi ostatnia jego głoska to już tylko płacz, smutek, rozpacz i rwanie włosków złocistych zostanie.

Popilnuj jej” – brzmi to zdanie rzucane na odchodne przez umiłowaną mamę:)

i… klamka zapada
i… świat gaśnie


Każdy ma swoje własne małe apokalipsy.


Czasem malutkie jak ziarnko gorczycy, a tak wielkie.

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *