Nusia ostatnio co wieczór skarży się na ból nóżek.
Targani różnymi podejrzeniami, skłaniamy się jednak ku hipotezie, że jest to skutek bardzo intensywnego wzrostu całej córeczki ze szczególnym akcentem na nogi. Kończyny dolne bowiem wybitnie chude i dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugie zgodnie z prawami genetyki odziedziczyła w całej swej rozciągłości po mamie.
Niektórzy nawet skłonni są twierdzić, że Rut składa się głównie z nóg, u szczytu zwieńczonych niewielkich rozmiarów główką.
Tak zresztą Rut rysowana była przez wszystkie swoje dziatki, gdy przechodziły stadium rysowania „głowonogów”.
Gdy więc Nusia wspomina o bólu nóżek, zawijamy Misia Buraska Dużego w koc czyniąc zeń stworzenie mumiopodobne i układamy pod nóżkami, by im nieco ulżyć w trudnym dziele rozwoju.
– Rośniesz – tłumaczymy spokojnie i nóżki – jak ręką odjął – przestają boleć.
Aż tu pewnego dnia rozlega się…
– Oj, boli mnie głowa!!! – dramatycznie wyznał tata szperając w szafie w poszukiwaniu skarpetek.
– Rośniesz. – padła przenikliwa diagnoza z ust doktor Nusi:)
