wczoraj i dziś

Wczoraj

Tak rzadko zdarzają się chwile, gdy jestem sama ze sobą.
Gdy tylko wchodzę do domu po powrocie z pracy Laurka niemalże rzuca się na mnie i pilnuje mnie przez resztę dnia jak aresztanta. Każde moje powstanie z krzesła, przemieszczenie się w kierunku drzwi czy dotknięcie klamki, ba – nawet czesanie włosów – odbierane jest jako chęć ucieczki i oprotestowane natychmiastowym krzykiem lub wybuchem płaczu i tupotem małych nóżek obutych w różowe mini-baletki. Tak, Piórko przyzwyczaiło się do moich wyjść zawodowych. Na swój sposób.
Gdy przygotowuję się do lekcji, siedzi mi niemal na książkach, wyrywa  wszelkie narzędzia piśmiennicze, usiłuje robić odręczne notatki na marginesach , przeszukuje moją saszetkę na długopisy. W trakcie tych operacji giną mi kolejne sztuki ołówków, czerwonych długopisów, gumki do ścierania.
Gdy zasiadam do stołu, Pióreczko natychmiast zjawia się jak duch i postękując usiłuje wdrapać się na kolana, by potowarzyszyć w konsumpcji. Gdy jem płatki, miesza mi w nich drugą łyżeczką, podgryza kanapkę, podpija herbatkę, komentuje obrazki na kubku wodząc po nim paluszkiem, a na koniec układa swoją główkę w zgięciu mojego łokcia i sygnalizuje chęć na „cici”.
Nie lada problemem jest wyjście do ubikacji, na strych czy do piwnicy, gdyż Laucia rozpacza jakby to był początek końca świata.
A mam jeszcze troje innych dzieci.
Nusia przechodzi etap skarżenia. Skargi dotyczą rzeczy realnych, mało realnych i zupełnie wydumanych, jak np. brak funduszy na wymyślonym koncie bankowym.
Dusiek jest na etapie komputeromanii, automanii i Jakubo-manii i gdyby mu popuścić cugli swój drogocenny czas dzieliłby sprawiedliwie na te trzy pasje z pominięciem oczywiście spraw zasadniczych jak: pomoc w domu, tabliczka mnożenia i doskonalenie sztuki czytania.
Ala ma duuużo nauki, duuużo prac domowych, sprawdzianów, zadań mniejszych i większych, albumów, wypracowań, rysunków, plakatów, które mnożą się, dwoją i troją.
Więc , gdy zdarzy się taka chwila, gdy mogę po prostu usiąść w kuchni, napić się herbaty, stopy przyłożyć do ciepłego grzejnika i popatrzeć na mieniące się od zachodu niebo prawie-wieczorne…
czas się zatrzymuje na jeden mały, maleńki ułomeczek sekundy,
na jedną okruszynę czasu.
na jedno serdeczne gruchnięcie dzikiego gołębia, który na wprost mnie grzeje nóżki na elektrycznym drucie.

I już…
Krzyk zza drzwi oznajmia, że czas poderwać utrudzone skrzydła do lotu.
Podrywamy.
Ja pierwsza.
On z namysłem potem.


Dziś


Tak było miesiąc temu, tydzień wstecz, przedwczoraj, wczoraj jeszcze.
A dziś – dzieci zostały u dziadków. Laurka śpi. Miś pojechał na zakupy. Na niebie rozlewa się grafit zmierzchu. Siedzę na fotelu, ale cisza, która mnie otacza nie cieszy mnie, spokój nie uspokaja, porządek ułożonych przedmiotów nic nie porządkuje.
Wróciliśmy trzy godziny temu i ze sto razy powtórzyliśmy sobie nawzajem:
– Tak dziwnie się czuję.
– Brakuje mi czegoś.
– Nie umiem się odnaleźć.
– Gdzie jest nasz wieczny rejwach?
– Jak ludzie wytrzymują mając tylko jedno dziecko?
– Zobacz jaka Laurcia jest inna, smutna.

Tęsknota za głosami, krzykami, stukotem małych stóp, skarżeniem Nusi, tubalnymi okrzykami Dusia, widokiem Ali rozłożonej na tapczanie z książką w ręku, za kolejkami do komputera, za okruszkami pod kuchennym stołem, kubeczkami z niedopitą herbatą, za papierkami na podłodze, lustrem pochlapanym pastą, za tym wszystkim co stanowiło nasz świat.

 Ta tęsknota szczypie dotkliwiej niż siarczysty mróz. W samo serce.

– Co my będziemy robić na emeryturze? – zapytał mąż zdesperowany.
– Nie wiem.
– Co robią ludzie, którzy nie mają dzieci?
– Nie wiem. Nawet nie umiem sobie tego wyobrazić.

Ale choć tak trudno, wiem jedno:

 że warto czasami trochę odejść, by zobaczyć więcej.

Pewnie po to są rozstania.
I po to, by dzieciom skrzydła rosły, a nam serca się otwierały.
Choć otwiera się serce tylko raną.

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *