Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
Śnieg pada
Śnieg pada
Cieszą się dzieci
Tu płatek
Tam płatek
Wiele ich leci
Będziemy, będziemy
lepić bałwana
i rzucać śnieżkami oj
dana, dana…
– Mamo, daj tacę! – krzyczy Dusio – Weźmiemy trochę śniegu z
balkonu i pokażemy Laurusi.
Wychodzę na balkon, ręką zbieram biały puch na wagę złota.
Raptem dwie garstki.
Piórko zaaferowane delikatnie dotyka paluszkiem. Białe,
zimne, mokre. W życiu nie widziała takiego dziwu.
Dusio lepi śnieżkę wielkości wypasionego ziarnka fasoli, a
potem wspólnymi siłami czeladka klei coś na zielonej kuchennej tacy. Piórko
popiskuje z radości.
I oto jest. Patrzy zdziwiony wyłupiastymi oczkami z ziela
angielskiego.

Bałwanek malutki jak wróbelek.
Nosa nie ma, bo marchewki obrodziły tylko w rozmiarze maxi:)
Laurusia nie może sobie odmówić przyjemności by zaśpiewać blademu stworkowi
kołysankę” A-aaa”, a w chwilę potem oberwać główkę i wyłupić oczko.
Dziw nad dziwy!!!
Jeszcze chwilka i oto bałwanek rozpływa się od nadmiernej
czułości.
Styczeń.
Ponoć najbardziej depresyjny ze wszystkich Dwunastu, ale przy dzieciach trudniej jest nabawić się depresji.
Oj – dana, dana🙂
